Jak kocha facet?

Jak kocha facet?

Dopiero co obchodziliśmy Walentynki, czyli święto zakochanych. Ten nieco kiczowaty, ale przyjemny i, jak widać, potrzebny wielu ludziom dzień, gromadzi tyle samo zwolenników, co oponentów. Każdy ma swoje argumenty, ale w tej wzajemnej przepychance słownej zapominamy o czymś bardzo ważnym…

Uczucia powinniśmy wyrażać każdego dnia, codziennie okazywać sobie szacunek i wzajemną miłość. Nie tylko raz, czy dwa razy w roku. Taki dzień, jakim są Walentynki, jest dla wielu dodatkowym bodźcem. Zwłaszcza jeśli jest się niekumatym zwierzem, za jakiego bierze się znaczną część męskich osobników z gatunku homo sapiens sapiens. Czy ludzi myślących, ale wolniej.

Tak, w powszechnej opinii facet to stworzenie dwunożne, wszystkożerne i niemające, na ogół, wielkich wymagań w stosunku do otoczenia. Wstać, zjeść, iść do pracy, wrócić, zjeść, pobawić się z dziećmi, pogadać z żoną, podrapać się, zjeść, iść spać. Mało romantyczne? Rutyna? Brak miłości i inne smutne aspekty codzienności? Czasem tak, ale na ogół… guzik prawda. To stereotyp, z którym należy walczyć.

Oczywiście znów wyolbrzymiam, generalizuję, posługuję się hiperbolą, piszę przekornie, by trochę Was wszystkich podburzyć. A to dlatego, że chciałbym poruszyć istotną kwestię: jak kocha mężczyzna?

Kto kocha i jak? Typ zawadiaki…?

Mówią, że łobuz kocha najmocniej. Bo impulsywny, bo silny, fajny, męski. Prawdziwy macho. Ale zazwyczaj też bije i zdradza. A kocha chwilowo. Lub gdy przypomni sobie o pannie. Ale podoba się wielu kobietom (tak jak wiele takich kobiet, podoba się mężczyznom). Miłość jest ślepa. Ale w końcu polegamy czasem na zasadzie „Żyj szybko, umieraj młodo”. Szkoda tylko, że tak często człowiek mądry jest po szkodzie.

Rzecz jasna istnieje wielu zawadiaków wiernych swojej kobiecie, ale mam raczej na myśli klasyczny przykład chuligana, który po spłodzeniu potomstwa nie buduje domu, nie sadzi drzewa, a miast tego wznosi szereg barier, co by komornik nie ściągnął alimentów… Prawdziwy facet tego nie robi, Drogie Panie. Mężczyzna, który tak postępuje jest kurczakiem, gdaczącym po kątach, nie warty nawet splunięcia.

Jak więc kocha normalny facet?

Bezgranicznie, szczerze i długo. Choć nie zawsze potrafi to okazać w taki sposób, o jakim marzy jego wybranka. Bardzo ważne jest to, Drogie Panie, że my faceci, raczej trzymamy w sobie nasze uczucia. Często nie widać do czujemy, ba!, że czujemy w ogóle. Staramy się to okazywać, ale nie zawsze nam wychodzi. Mamy z tym problem i to chyba nie dlatego, że uczucia są „niemęskie”. Nie są. Po prostu tak jest skonstruowana nasza psychika.

A więc jak kocha facet? Jeśli naprawdę czuje do Was coś takiego, co… po prostu stoi u Waszego boku. Jest przyjacielem, kochankiem, opiekunem, ojcem. Zarabia pieniądze, pomaga w codziennych obowiązkach, zreperuje kran, zaplecie warkocz córeczce, pogra w piłkę z synem (lub na odwrót).

Facet kocha i chce być kochany. Chce się czuć potrzebny i wie, że i on Was potrzebuje. Problem w tym właśnie, że okazywanie uczuć, zwierzanie się w tej kwestii wielu z nas przychodzi z trudem. Nie miejcie nam też za złe tego, że gdy w związku pojawi się straszliwa „rutyna”, że nie będzie już codziennych uniesień i szczebiotów zakochanych, jak w pierwszych latach… To nie znudzenie (zazwyczaj) związkiem, a swoiste „przyzwyczajenie”. Taki rodzaj pewności, że jesteście dla siebie. Ty dla niego, a on Twój. I tyle wystarcza do szczęścia.

Niespodzianki są rzadsze, pojawia się proza życia… „Kup mi paczkę chipsów…, a ten papier toaletowy mi nie pasuje… Po tym mam gazy…”. Ale nie znika uczucie. Ono krzepnie, twardnieje. Gdyby Was zabrakło, rwalibyśmy sobie włosy z głowy.

Gdy facet kocha, góry dla Was przeniesie, zbuduje mur chiński i złapie krokodyla gołymi rękami (nie tylko wtedy, gdy macie na imię Klara). Nauczy się nawet gotować, prać i wynosić śmieci bez przypominania.

Tak więc, jeśli czujecie się zaniedbywane, jeśli wydaje się Wam, że Was nie kochamy, że nam nie zależy… zapytajcie o to. Czasem trzeba nam dać lekkiego kopniaka, lub solidnego kopa, byśmy zaskoczyli i trybiki w naszej głowie znów zaczęły pracować. Może bywamy zbyt pewni siebie, tak mocno, że można odnieść mylne wrażenie, jakoby nam nie zależało.

Panowie, piszę te słowa dlatego, byście nigdy nie zapomnieli o tym, że o kobietę należy się starać. I nie chodzi mi o to, by zapraszać ją do restauracji, kupować drogie prezenty, słać kwiaty każdego dnia… Czasem wystarczy ją objąć, czule szepnąć do ucha, zabrać na spacer, zaprosić na drinka czy na kawę. Ot, drobny gest, a może zdziałać cuda.

Nie tylko z okazji Walentynek.

Foto: Flickr (lic. CC)

Kategorie: Dżentelmeneria

About Author