Przemyt “rasowych” psów do UK. Idą Święta, pseudohodowcy zacierają ręce

Przemyt “rasowych” psów do UK. Idą Święta, pseudohodowcy zacierają ręce

– Niedawno głośno było o małżeństwie mieszkającym w UK, które kupiło pieska w Polsce. Pech chciał, że zarezerwowali suczkę w pseudohodowli. W skrócie – przyjechała do nich sunia, która nie spełniała wymogów Pet Travel Scheme, a jej dokumenty były fałszywe. Kiedy trafiła do lekarza weterynarii, już w UK, ten bardzo szybko zorientował się, że szczenię jest zbyt młode, aby mogło podróżować i zatrzymał je na kwarantannie. Niestety w takiej sytuacji jedną z możliwych konsekwencji jest uśpienie szczeniaczka – opowiada Katarzyna Lauzer, asystent kynologiczny, groomer i współwłaściciel hodowli z BasiSfory.

Roczna wartość przemytu szczeniaków do Wielkiej Brytanii przekracza 100 milionów funtów – alarmuje organizacja Dogs Trust. Szacuje się, że każdego roku trafia tu kilkadziesiąt tysięcy piesków z polskich, rumuńskich czy litewskich pseudohodowli. Co dziesiąty szczeniak umiera zwykle w przeciągu trzech tygodni od przyjazdu do UK. Te, które cudem przeżywają – są często oddawane przez opiekunów. Po kwartale, dwóch czy trzech okazuje się bowiem, że zamówiony u handlarza „york miniaturka” dobija do trzech kilogramów, choruje, robi się aspołeczny i – bardziej niż uroczą kruszynkę „idealną do torebki” – przypomina sfilcowanego kundelka.

Jakie „rasy” są na topie? Angielskie i francuskie buldogi, chow-chow, szpice miniaturowe (pomeraniany), shih tzu i jamniki – wynika z raportu RSPCA. Kilkutygodniowe szczeniaki podróżują do UK w skandalicznych warunkach, zwykle w ciasnych klatkach ukrytych między innymi towarami przewożonymi w niedostosowanych do transportu zwierząt minibusach i ciężarówkach. Pieski nie mają legalnych dokumentów (co najwyżej fałszywe paszporty). Nie mają też szczepień ani badań. Część z nich nie dożywa końca transportu. Te, którym się to udaje, trafiają albo bezpośrednio do zamawiającego, albo na aukcje internetowe, gdzie są oferowane po zaniżonej cenie jako w pełni zdrowe i rodowodowe szczeniaki, idealne na gwiazdkowy prezent dla dziecka.

pseudohodowla1

Pies w pseudohodowli

Tylko w przeciągu ostatniego roku udało się udaremnić przemyt 30 tysięcy piesków. Zatrzymane ciężarówki z kilkutygodniowymi, chorymi i niedożywionymi, wystraszonymi szczeniakami jechały do Wielkiej Brytanii zwykle z Polski, Litwy, Węgier, Rumunii lub Irlandii. A ile pochodzących z pseudohodowli szczeniaków udało się w tym samym czasie wwieźć do kraju? RSPCA szacuje, że nawet 700 tysięcy. Teoretycznie więc każdy z nas powinien codziennie spotykać – w parku, na ulicy, pod szkołą – opiekunów z małymi jamnikami czy buldogami angielskimi. Tak się jednak nie dzieje. Dlaczego? Część z piesków umiera, pozostawiając właścicieli nie tylko ze złamanym sercem, ale i pustym portfelem (koszty leczenia weterynaryjnego są ogromne). Części – mimo ogromnych wydatków na trenerów i behawiorystów – nie da się skutecznie socjalizować. Szczeniaki obciążone traumą od urodzenia, zbyt wcześnie odseparowane od matek, niemające kontaktu z rodzeństwem są po prostu agresywne i znerwicowane. Nie spełniają się w roli dodatku do torebki czy przyjaciela dzieci, więc właściciele – po kilku próbach szkolenia – porzucają je lub oddają.

Metro, wydanie z 17 listopada 2016 roku

Metro, wydanie z 17 listopada 2016 roku

Popyt, podaż i Boże Narodzenie

W połowie listopada brytyjskim służbom udało się udaremnić kolejny przemyt szczeniaków. Tym razem kilkutygodniowe pieski przypłynęły do UK na dwóch promach. Po przebadaniu ich przez weterynarzy niedoszłe, szczekające prezenty gwiazdkowe odprawiono z powrotem do Irlandii, gdzie maluchami zajęli się wolontariusze z RSPCA.

Przed Świętami przemytnicy mają pełne ręce roboty, bo zainteresowanie „rasowymi”, tanimi pieskami nie słabnie. W tej „branży” nie ma sentymentów. Liczy się prosta zależność: popyt-podaż.

Chcąc jeszcze bardziej nagłośnić problem – skontaktowaliśmy się z Katarzyną Lauzer, asystentem kynologicznym, groomerem i współwłaścicielem hodowli z BasiSfory (KLIK!). Kasia opowiedziała nam między innymi o tym, w jakich warunkach żyją psy w pseudohodowli, czym grozi zakup szczeniaka z niepewnego źródła i dlaczego ceny szczeniaków z profesjonalnych hodowli tylko pozornie wydają się wysokie.

Czym, tak właściwie, są pseudohodowle?

Pseudohodowla to każda hodowla założona tylko i wyłącznie z chęci zysku. W takich miejscach całość sprowadza się do schematu: suczka-szczeniaczki-pieniądze. Dużym problemem jest brak badań rodziców szczeniąt na choroby właściwe rasie i dopuszczanie do rozrodu każdego psa, czyli również tych, które absolutnie rozmnażane być nie powinny, na przykład z powodu chorób, wad anatomicznych lub niewłaściwego charakteru. Olbrzymim problemem jest też stosunkowo nowe zjawisko, czyli miniaturyzacja ras (w ogłoszeniach takie maluchy nazywane są tea cup lub xxs), które same w sobie są już maleńkie, jak choćby chihuahua. Zazwyczaj są to zwierzątka chore, skarłowaciałe i skazane na krótkie życie w cierpieniu. Ale za to mieszczą się w kieszeni jeansów… Innym problemem jest wykorzystywanie suk do ciągłego rodzenia szczeniąt – od mniej więcej 6 miesiąca życia do czasu, aż “produktywność” nie spadnie do zera. Dodając do tego często złe warunki bytowe, złą jakość pożywienia, choroby wrodzone – ile taka sunia może przeżyć? I, co o wiele ważniejsze, ile ma z życia?

W jakich warunkach żyją psy w pseudohodowlach?

Powiem szczerze – w różnych. Na pewno zdarzają się miejsca, gdzie psy traktowane są względnie dobrze – dostają odpowiednie pożywienie, mają stały dostęp do wody, mają kontakt z człowiekiem itd. Ale, niestety, są też miejsca, i śmiem twierdzić, że jest ich większość, gdzie psy trzymane są w oborach czy ciemnych piwnicach, w dobrym przypadku brodząc w swoich odchodach (a w gorszym – całe życie spędzając w za małej klatce), bez odpowiednich dawek ruchu, pożywienia i wody. O kontakcie z człowiekiem, tak ważnym dla każdego psa, nie wspominam, bo ogranicza się do “asysty” podczas krycia i odebrania podrośniętych szczeniąt.

Czym grozi zakup szczeniaka z pseudohodowli?

Zaczynając od nieodpowiedniego charakteru, który może być “tylko” uciążliwy lub “aż” niebezpieczny, po wszelkiego rodzaju wady wrodzone czy choroby. I, choć to tak na prawdę najmniej istotne, nigdy nie ma też gwarancji, że szczenię wyrośnie na choćby podobnego do deklarowanej rasy. Wyobraź sobie sytuację: kupujesz szczeniaka, jest piękną, słodką kulką miłości. Już od pierwszej chwili kochasz go na zabój. I nagle maluch zaczyna chorować – po 2 dniach, po miesiącu czy po 5 latach. Normalny, odpowiedzialny hodowca przeżywa chorobę twojego malucha tak samo, jak ty – bo to jego dziecko. Razem z tobą szuka rozwiązań, stara się pomóc. Co robi pseudohodowca? No właśnie – kompletnie nic. Po pierwsze nawet nie wie, że ten szczeniak urodził się w jego piwnicy, bo przy produkcji masowej trudno wszystkich “klientów” spamiętać. Po drugie – ma to zwyczajnie gdzieś. Za to bardzo chętnie będzie proponować drugiego szczeniaczka.

Dlaczego ludzie kupują szczeniaki z pseudohodowli?

Najkrócej mówiąc – bo są tanie i łatwo dostępne. Wystarczy zadzwonić albo napisać maila i po kilku dniach możemy odebrać zamówiony „towar” pod jednym z hipermarketów czy na najbliższej stacji benzynowej. Nikt o nic nie pyta.

Polacy z UK często kupują pieski w Polsce. Jak to wygląda w praktyce? Wybierają hodowle czy pseudohodowle, kupują rozsądnie czy raczej bezrefleksyjnie?

Myślę, że jest tak samo jak z Polakami mieszkającymi w Polsce. Jedni kupują byle szybko (bo dziecko chce!), byle tanio, inni jednak zwracają uwagę na to, skąd kupić malucha. Niedawno w Polsce głośno było o małżeństwie mieszkającym w UK, które kupiło pieska w Polsce. Pech chciał, że zarezerwowali suczkę w pseudohodowli. W skrócie – przyjechała do nich sunia, która nie spełniała wymogów Pet Travel Scheme (to między innymi chip i paszport, szczepienie przeciw wściekliźnie po skończeniu 3 miesięcy i 21 dni karencji, odrobaczenie w odpowiednim czasie), a jej dokumenty były fałszywe. Kiedy trafiła do lekarza weterynarii, już w UK, ten bardzo szybko zorientował się, że szczenię jest zbyt młode, aby mogło podróżować i zatrzymał je na kwarantannie. Niestety w takiej sytuacji jedną z możliwych konsekwencji jest uśpienie szczeniaczka, dlatego bardzo ważne jest, aby przy imporcie psa na Wyspy przestrzegać wszystkich przepisów. Kupując psa w prawdziwej hodowli hodowca bierze na siebie przygotowanie malucha do wyjazdu, bo ważne dla niego jest, aby jego dziecko bezpiecznie dotarło do nowego domu. Niestety kupując psa u osoby, która nastawiona jest wyłącznie na zysk – możemy przeżyć podobną historię jak ta opisana wyżej…

Jak odróżnić pseudohodowlę od profesjonalnej hodowli?

Przede wszystkim należy sprawdzić, czy hodowla jest zarejestrowana w Związku Kynologicznym w Polsce i, tym samym, w FCI. Warto też sprawdzić warunki w hodowli oraz opinie o niej. Tylko to daje nam gwarancję kupna rasowego psa, którego rodowód będzie uznany przez Kennel Club.

Aby nasze psy mogły być rozmnażane, muszą najpierw otrzymać uprawnienia hodowlane (to minimum 3 oceny z wystaw i – u niektórych ras – testy psychiczne czy badania bioder), jednak prawdziwie profesjonalny hodowca robi o wiele więcej. Bada przyszłych rodziców w kierunku chorób występujących w rasie (na przykład kliniczne badania oczu, badania łokci i rzepek, badania genetyczne), czym minimalizuje ryzyko występowania tych chorób u szczeniąt. Nie poprzestaje na 3 ocenach hodowlanych, ale pokazuje swoje psy sędziom, którzy określani są “specjalistami rasy”, a tym samym poddaje ocenie swoje wybory hodowlane oraz może się dowiedzieć o swoich psach tego, czego sam nie widzi (w końcu wszystkie nasze psy są idealne). Dobry hodowca wybiera najlepszy dom dla swojego psiego dziecka – normą są wywiady i pewna forma inwigilacji. Dzięki temu nie tylko „odsiewamy” osoby, które na przykład źle wybrały rasę czy nie są jeszcze do końca gotowe na przyjęcie psa do domu, ale też możemy odpowiednio dobrać konkretnego szczeniaczka do konkretnej rodziny. Ważna jest tu szczerość – jeżeli w domu jest na przykład osoba poruszająca się na wózku, to hodowca oswoi maluchy z osobami na wózkach itp. Ważne jest też, że w prawdziwej hodowli zakup szczeniaczka wiąże się z podpisaniem odpowiedniej umowy i otrzymaniem pakietu dokumentów – metryka lub rodowód eksportowy, kopie rodowodów rodziców i ich wyników badań, “instrukcja obsługi szczeniaczka”. No i oczywiście – prawdziwy hodowca będzie się interesować swoim maluchem nawet wtedy, kiedy ten osiągnie wiek dojrzały.

W 2012 roku w Polsce weszła w życie nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt, która zdelegalizowała sprzedaż zwierząt domowych spoza zarejestrowanych hodowli. To poskutkowało wysypem stowarzyszeń kynologicznych i w tym momencie właściwie każdy pies wystawiany na sprzedaż ma „rodowód”, zazwyczaj bardzo ładnie wyglądający i z, co najwyżej, wypisanymi rodzicami szczeniaczka. Zdecydowana większość hodowli zarejestrowanych w takich stowarzyszeniach to dokładnie te same miejsca, które przed 2012 produkowały szczeniaczki taśmowo w oborach (i zazwyczaj przyzwyczajeń co do warunków bytowych swoich zwierząt nie zmieniają). Większość takich stowarzyszeń nie ma absolutnie żadnych wymagań dla hodowlanych zwierząt – nie muszą mieć badań, testów psychicznych, nie muszą być wystawiane a nowi hodowcy mogą zarejestrować każdego pieska. Rasa określana jest na podstawie… zdjęcia.

pseudohodowla2

Pies w pseudohodowli

Dlaczego warto wybrać profesjonalną hodowlę?

Z prostej przyczyny – tylko w takiej kupimy rasowe szczenię, po przebadanych i utytułowanych rodzicach, które będzie naszym przyjacielem na długie lata.
To, na co warto tu zwrócić uwagę to to, jak hodowca traktuje potencjalnego właściciela swojego szczeniaka i jak traktuje konkurencję. Jeżeli jesteś nazywana klientem, jeżeli hodowca nie chce cię wpuścić do domu, nie chce pokazać warunków, w jakich wychowuje maluchy ani ich matki, to coś jest nie tak – nasze psy to członkowie rodziny i ich dzieci traktujemy tak samo, dlatego każdy nowy właściciel jest automatycznie traktowany jak przyjaciel, z którym o psach możemy rozmawiać godzinami i który zawsze może liczyć na naszą pomoc czy radę.

Tak samo jest z konkurencją – jeżeli na stronie hodowli czy w rozmowie hodowca zaznacza, jaka konkurencja jest beznadziejna, jak strasznie źle traktuje psy, jeśli oczernia wszystkich dookoła – uciekaj jak najdalej! Dobry hodowca może co najwyżej powiedzieć: “no nie jesteśmy przyjaciółmi, ich psy nie są w moim typie, ale nie mogę o nich powiedzieć nic złego”.

Szczeniaki z profesjonalnych hodowli są drogie. Co składa się na cenę?

Tak właściwie wszystko, od kosztów jakie ponosi hodowca: od samego kupna szczenięcia, które zostanie rodzicem kolejnych pokoleń po emocje, które towarzyszą nam przy odchowaniu naszego szczeniaczka, ciąży, odchowie szczeniąt i wydawaniu ich do nowych domów. Te bardziej policzalne czynniki wpływające na koszt szczeniaka (zakładając, że liczymy absolutne minimum), to koszt zapisania się oraz zarejestrowania psa w Związku Kynologicznym w Polsce, koszt wyrobienia przydomka hodowlanego, uprawnień hodowlanych, opieki weterynaryjnej od krycia po poród (w to wchodzą wszelkie badania, dodatkowe szczepienia, na przykład przeciw wirusowi Herpes, USG kilka razy podczas ciąży czy pomoc przy rozwiązaniu). A później zaczynają się prawdziwe koszty związane z odchowem szczeniąt – specjalna karma dla matki, aby mogła wykarmić szczenięta, często preparaty mlekozastępcze, opieka weterynaryjna, szczepienia, odrobaczenia, zabawki, wyprawki, socjalizacja, przegląd miotu i wyrobienie dokumentów szczeniętom… A na sam koniec coś, czego tak naprawdę nikt nie wlicza w cenę szczeniąt, ale każdy ponosi – koszt remontu domu, bo miot szczeniąt bywa niszczycielski jak szarańcza!

Oczywiście dochodzi jeszcze fakt, że szczenięta przez pierwsze tygodnie wymagają właściwie 24-godzinnej opieki, więc na odchowanie miotu trzeba brać urlop. Najczęściej bezpłatny.

Szczenię z miotu W curly coated retriever – WARRIOR PRINCESS z BasiSfory, wiek ok 11 tyg.

Szczenię z miotu W curly coated retriever – WARRIOR PRINCESS z BasiSfory, wiek ok 11 tyg.

Czym kierować się przy wyborze rasy szczeniaka? Gdzie szukać informacji?

Najlepiej zacząć od zastanowienia się, jakiego psa byśmy chcieli: małego czy dużego, czarnego czy może białego? Kiedy już wiemy, jak nasz przyszły pies powinien mniej więcej wyglądać, musimy zastanowić się nad temperamentem: jak my się zachowujemy na co dzień i jaki pies mógłby do naszego trybu życia pasować. We wstępnym wyborze rasy dobrze jest posiłkować się encyklopediami ras, internetem, opisami ras na stronach hodowli i nie nakręcać się na jedną konkretną rasę, ale wybrać kilka, które teoretycznie powinny do nas pasować. Warto też robić małe ustępstwa – chcemy białego, no ale ostatecznie może być i szary.

Musimy też pamiętać, że najważniejszy jest temperament – bez względu na to, jak nasz pies wygląda, to z jego charakterem będziemy żyć.

Kiedy już mamy kilka ras “na oku”, warto zacząć rozmowy z hodowcami o samej rasie: jak wygląda życie z takim psem na co dzień, jakiej dawki ruchu potrzebuje, jak duże różnice w charakterze obserwuje u różnych psów tej rasy. Hodowcy zazwyczaj mogą godzinami rozmawiać o swojej ukochanej rasie, więc nie martwcie się, że zawracacie głowę. Zaznaczcie jednak, że pytacie, ponieważ chcecie wybrać odpowiednią rasę dla siebie. Kiedy kupujemy szczenię w USA hodowca życzy sobie referencji od lekarza weterynarii (tak, nawet jeżeli ma to być twój pierwszy pies!) a hodowcy w UK lubią znać przyszłego właściciela swoich szczeniąt czy wysłuchać opinii o nim od innych hodowców, którzy już go poznali, dlatego warto pojeździć też po wystawach psów i nawiązywać bardziej „ludzkie” kontakty.

Lola( Saxonholme EOA) – nasza 1 suka curly coated retriever i Brenda( WILD COUNTRY MUSIC Diamentowa Zadroda) – nasza pierwsza suka flat coated retriever.

Lola (Saxonholme EOA) – nasza 1 suka curly coated retriever i Brenda (WILD COUNTRY MUSIC Diamentowa Zagroda) – nasza pierwsza suka flat coated retriever.

Co myślisz o kupowaniu szczeniąt jako prezenty pod choinkę?

Co roku obserwuję wysyp ogłoszeń “piękne szczenięta na gwiazdkę” a po kilku tygodniach – wysyp ogłoszeń adopcyjnych “piękny szczeniak, nieudany prezent, szuka nowego domu”. To obrzydliwe, że ludzie uczą swoje dzieci, że zwierzę to rzecz i jak się znudzi, to można je wyrzucić. Ludziom brakuje wiedzy w kwestii obchodzenia się z psem a biorą szczeniaka, który wymaga i uwagi, i zajęcia, i wychowania. Najgorzej jest, kiedy kwestie opieki nad psem zrzuca się na kilkuletnie dziecko, bo “przecież chciałeś psa!”. Niestety znam takie rodziny – psy albo były “oddawane”, albo ludzie męczą się z nimi i męczą je, bo pies rasy aktywnej trafił do domu pracoholików, którzy nie mają na nic czasu. Dziecko oczywiście straciło zainteresowanie zwierzakiem po kilku dniach, więc pies siedzi w domu, załatwia się na balkonie albo do kuwety i tyle ma z życia, co zobaczy przez okno. Ludzie poświęcają tygodnie na szukanie informacji i opinii, kiedy kupują nowy telefon, ale całkowicie tracą głowę i wybierają pod wpływem impulsu, kiedy przychodzi do kupna psa. Nagle nie ma znaczenia, że pracujemy 10 godzin dziennie i do tego studiujemy, nie ma znaczenia, że mieszkamy w wynajmowanym małym mieszkaniu – a co tam, bernardyny są taaaaaakie super!

Zawsze bałam się sytuacji kiedy sama będę miała miot w okolicy świąt. A to ze względu na ludzi pochopnie podchodzących do przyjęcia do domu szczeniaczka. Właśnie czekam na potwierdzenie ciąży u jednej z moich suk i mimo że nie ma oficjalnej zapowiedzi miotu, co chwilę dostaję maile lub telefony „czy będą na Gwiazdkę”…

Pieski z BasiSfory

Katarzyna Lauzer i Beket – POLSKI BIMBER z BasiSfory

Katarzyna Lauzer i Beket – POLSKI BIMBER z BasiSfory

Katarzyna Lauzer – asystent kynologiczny, groomer i współwłaściciel hodowli z BasiSfory, (www.zbasisfory.com) zarejestrowanej w Związku Kynologicznym w Polsce oraz w FCI. Wraz z mamą hoduje psy brytyjskich ras flat coated retriever i curly coated retriever. Całe życie wiąże z psami – szkoli, wystawia, strzyże i mieszka z jedenastką psów: 3 curly coated retrievery, 6 flat coated retrieverów i 2 kundelki z pseudohodowli. Zwłaszcza Koko, kundelka, owoc miłości matki z synem, codziennie pokazuje jej, jak ważne są odpowiedni odchów, socjalizacja szczeniąt oraz dobór par hodowlanych. Jej psy wystawiane są, i to z sukcesami, w całej Europie, w tym na najbardziej prestiżowej wystawie na świecie – Crufts w Birmingham. Swoją pierwszą sukę curly coated retriever przywiozła z Wielkiej Brytanii.

Kategorie: TopMejt Poleca

About Author

Napisz komentarz

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*