Polscy alimenciarze w UK. Co im grozi?

Polscy alimenciarze w UK. Co im grozi?

Mówi się, że w życiu pewne są podatki i to, że umrzemy. Do worka “rzeczy pewnych” ja osobiście dorzuciłabym coś jeszcze – alimenty. Wbrew pozorom dziś nie tak łatwo przed nimi uciec. To nie jest pocieszające? Cóż… Chciałeś dziecko, to płać!

Wielu z nas myśli, że panaceum na wszystkie dolegliwości, w tym dolegliwości alimentacyjne jest ucieczka, najlepiej za granicę. Bo jak uciekniemy za granicę, to nas nie znajdą. Wielu osobom wydaje się, że granice państwa Polskiego to jakiś przeogromny mur, fortyfikacja, zza której nic, kompletnie nic nie widać. Do Anglii też jest całkiem daleko, polskie prawo tu nie sięga, a nasza odpowiedzialność wygasa. Doprawdy? Nic bardziej mylnego! Faktem oczywiście jest, że uciekając za granicę przed Komornikiem wyjątkowo mocno utrudniamy postępowanie egzekucyjne. Nie jest to jednak żaden gwarant świętego spokoju na długie lata. Ryzyko, że ręka sprawiedliwości dosięgnie nas na obcym lądzie jest w dzisiejszych czasach coraz większe. I dobrze.

W aspekcie ucieczek alimentacyjnym pierwszym, rzucającym się w oczy problemem z perspektywy dłużnika (i uciechą po stronie wierzyciela) jest Krajowy Rejestr Długów. Ustawa o pomocy osobom uprawnionym do alimentów wyraźnie wskazuje, że dane osobowe rodziców, będących dłużnikami alimentacyjnymi trafiają do bazy rejestru. I tu zaczyna się problem, bo z rejestrem tym umowy ma podpisana coraz większa ilość przedsiębiorców z całego świata. Wystarczy, że się w nim znajdziesz i już masz pod górkę. Banki czy agencje nieruchomości niezwłocznie sprawdzają wiarygodność swojego klienta, a jak jesteś niewiarygodny, to klops. 

Oczywiście, aby wszystko miało ręce i nogi w pierwszej kolejności konieczne jest orzeczenie sądu polskiego. Po wydaniu takiego orzeczenia (co, jak wiemy, nierzadko rozciąga się w czasie), otwierają się przed nami bramy do wszczęcia egzekucji międzynarodowej.

dzieci

W świetle polskiego prawa niepłacenie zasądzonych alimentów stanowi przestępstwo z art. 209 kodeksu karnego (tak zwana niealimentacja). Ściganie tego przestępstwa następuje na wniosek pokrzywdzonego (a także organu pomocy społecznej lub organu podejmującego działania wobec dłużnika alimentacyjnego). Taki wniosek o ściganie może złożyć przede wszystkim rodzic dziecka, na rzecz którego płacone powinny być alimenty. Niepłacenie alimentów musi mieć jednocześnie charakter uporczywego uchylania się od tego obowiązku, czyli wystąpienia po stronie sprawy negatywnego nastawienia oraz niewykonania zobowiązania z jego złej woli pomimo faktycznej możliwości jego wypełnienia. Zgodnie z orzecznictwem, aby mówić o uporczywym uchylaniu się sprawcy od obowiązku alimentacyjnego, stan niełożenia na dziecko przez alimentacyjnego dłużnika powinien utrzymywać się co najmniej przez okres 3 miesięcy. To, czy istnieje możliwość ścigania dłużnika poza granicami Polski jest uzależnione od tego, w jakim kraju on przebywa. Wszelkie regulacje dotyczące tego problemu są bowiem zawarte w konwencjach międzynarodowych oraz umowach między Polską a innymi krajami. Przynależność państwa aktualnego pobytu dłużnika do Unii Europejskiej daje możliwość egzekwowania tych świadczeń w drodze egzekucji na terenie danego państwa członkowskiego.

W egzekucji poza granicami Polski obecnie kluczowe są dwie drogi. Jeżeli mamy tytuł egzekucyjny, a nasz dłużnik ukrywa się w Anglii, możemy starać się o wydanie Europejskiego Tytułu Egzekucyjnego (ETE, na podstawie rozporządzenia Nr 805/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 21.04.2004 r. w sprawie utworzenia Europejskiego Tytułu Egzekucyjnego dla roszczeń bezspornych). Aby go uzyskać, należy wystąpić do sądu, który wydał orzeczenie z wnioskiem o stwierdzenie w drodze zaświadczenia, że tytuł wykonawczy, którym dysponujemy stanowi ETE. Koszt takiego wniosku to 50 zł, a jego forma jest pisemna. W toku tej procedury jest jednak pewne zastrzeżenie, że świadczenie, którego dochodzimy musi być bezsporne (tj. orzeczenie sądu jest już prawomocne, a dłużnik miał realną szansę obrony lub po prostu uznał jego istnienie przykładowo w drodze zawarcia ugody). Następnym krokiem do realizacji egzekucji jest złożenie wniosku egzekucyjnego np. właśnie w UK, jeżeli to tam przebywa nasz dłużnik.

W przypadku braku wystąpienia bezsporności roszczenia, obieramy drugą z możliwych dróg. Dysponując wykonalnym na terenie Polski orzeczeniem w przedmiocie obowiązku alimentacyjnego, wnosimy o stwierdzenie jego wykonalności także w kraju, w którym dłużnik przebywa. Zawsze jednak największym z problemów jest obowiązek wskazania adresu dłużnika w danym państwie (wniosek o stwierdzenie wykonalności składa się bowiem do sądu właściwego z uwagi na miejsce zamieszkania dłużnika). Bardzo często, aby ustalić adres dłużnika ludzie korzystają z pomocy detektywa, co, choć zdaje się zabawne, niekiedy okazuje się skuteczne. Często stanowi jednak dodatkowy koszt i nie przynosi oczekiwanego efektu.

Aby móc wystąpić z wnioskiem o stwierdzenie wykonalności orzeczenia sądu polskiego za granicą, musimy uzyskać od naszego sądu stosowne zaświadczenie oraz załączyć do niego wszelkie niezbędne dokumenty (konieczne jest skorzystanie z usług tłumacza przysięgłego). Dla niniejszego postępowania istotne jest rozporządzenie Rady Unii Europejskiej (WE) nr 44/2001 z 22 grudnia 2000 roku. To właśnie w art. 54 niniejszego rozporządzenia wskazana jest konieczność uzyskania stosownego zaświadczenia od tutejszego sądu, uprawniającego następnie do wnoszenia o wykonalność orzeczenia w innym państwie członkowskim.

Nasz wniosek składamy do konkretnych instytucji. W przypadku roszczeń alimentacyjnych w Anglii i Walii jest to właściwy Magistrates Court po przekazaniu przez Secretary of State, w Irlandii Północnej Magistrates Court, po przekazaniu przez Department of Justice, zaś w Szkocji Sheriff Court po przekazaniu przez Scottish Ministers. Konieczne jest także wskazanie pełnomocnika do doręczeń dla wierzyciela, właśnie na terenie państwa członkowskiego.

Jak widać, możliwości istnieją, choć bywają czasochłonne i niekiedy znacznie uszczuplają nasz już i tak wąski portfel. Internet zna jednak przypadki, w których koszty poniesione przez wierzycieli w trakcie wszelkich procedur niemalże zrównały się z wartością dochodzonego roszczenia. Widocznie determinacja w poszukiwaniu sprawiedliwości jest wartością najwyższą. Wszystko byłoby jednak prostsze, gdybyśmy zawsze dysponowali adresem alimentacyjnego uciekiniera, a niestety dobrze wiemy, że w praktyce jest o wiele trudniej. Pomimo tego szukamy rozwiązań, bo sprawiedliwość musi być!

About Author

Komentarze

  1. bo
    bo 27 lutego, 2018, 11:43

    Juz pierwsze zdanie wskazuje jakiego typu hiena stoi za tymi slowami.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*