Przepis na dobrą powieść kryminalną – wywiad z Alkiem Rogozińskim

Przepis na dobrą powieść kryminalną – wywiad z Alkiem Rogozińskim

Lubię ludzi z poczuciem humoru. Póki jeszcze dowcip tkwi w narodzie, nie jest źle. W końcu, jak to powiedział Monteskiusz: „powaga jest pancerzem głupców” – o powieściach, współczesnym podejściu do literatury i życiu w show biznesie rozmawiamy z Alkiem Rogozińskim, autorem zabawnego kryminału „Ukochany z piekła rodem”.

TopMejt: Joanna Smidt, główna bohaterka „Ukochanego z piekła rodem”, to piękna, ciekawa i intrygująca postać. Czy istnieje kobieta która Cię zainspirowała? A może to suma wielu kobiet z Twojego otoczenia?

Alek 3

Alek Rogoziński: Joanna nie ma swojego jednego pierwowzoru. Poskładałem ją z kilku postaci, które zawsze mnie bawiły – Meryl Streep jako Mary Fisher w świetnej komedii „Diablica”, Ariadne Oliver, bohaterki kryminałów Agathy Christie, kilka naszych pisarek-blondynek. Większość jednak jej cech starałem się wykreować samodzielnie. Podobnie jak drugiej bohaterki książki, jej menadżerki Betty.

TopMejt: Czy Joanna Smidt odnajdzie w końcu swoją wielką miłość? A może tu chodzi o to, aby ścigać zajączka… ?

Alek Rogoziński: Wydaje mi się, że raczej długo nie znajdzie swojej drugiej połówki… Gdzieś tak przez kolejnych pięć książek (śmiech)!

TopMejt: Czy będziesz gościem zbliżających się niebawem 18. Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie? W dobie tak rozwiniętej technologii i braku zainteresowania czytelnictwem takie targi maja w ogóle rację bytu?

Alek Rogoziński: Jasne, że mają! To znakomity sposób, aby poznać swoich czytelników, porozmawiać z nimi, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Uwielbiam takie spotkania i oczywiście wybieram się do Krakowa. Jestem tam już umówiony z Magdą Witkiewicz i Nataszą Sochą na długie spacery po Kazimierzu po Targach. To świetne babki i nie chciałbym przegapić takiej okazji! A co do braku zainteresowania czytelnictwem – mam nadzieję, że to tylko propaganda. Bo nie chce mi się wierzyć, że tak szybko cofnęliśmy się do epoki kamienia łupanego i skakania po drzewach, czego nieczytanie jest dla mnie symbolem.

TopMejt: Czy lubisz spotkania z czytelnikami?

Alek Rogoziński: Oczywiście. Są bardzo inspirujące i sprawiają, że wierzę w sens tego, co robię.

TopMejt: Jakim typem artysty jesteś – artystą-rzemieślnikiem czy może ‘wolnym duchem’, czekającym na wenę? Jak to wszystko się ma do terminów i zobowiązań służbowych?

Alek Rogoziński: Piszę „po godzinach” i z reguły tylko wtedy, kiedy mam na to ochotę. Nie muszę się przymuszać, nie mam sztywno ustawionych terminów, pełen komfort. Ale od razu dodam, że pisanie to miks artyzmu i rzemiosła. Idea, pomysł – to zawsze sztuka, ale wypełnianie ich konkretnymi słowami, to już czyste rzemiosło. Chyba wszyscy tak mają…

TopMejt: Jakie cechy twoim zdaniem powinna posiadać dobra powieść kryminalna?

Alek Rogoziński: Jedną podstawową – powinna trzymać w napięciu. Dla mnie też musi być napisana lekko, bo nie znoszę ponurych kryminałów. W sumie sam zacząłem pisać dlatego, że poza kilkoma wyjątkami – np. Olgi Rudnickiej – cała reszta naszej twórczości kryminalnej wydawała mi się zbyt ciężka i poważna. I proszę mnie źle nie zrozumieć, uważam, że Polacy piszą świetne kryminały, mam wielki szacunek np. dla Kasi Puzyńskiej, Zygmunta Miłoszewskiego czy Katarzyny Bondy, ale brakuje mi współczesnych następców Joanny Chmielewskiej. Po jej śmierci pozostała ogromna luka i mam nadzieję, że niebawem młodzi, zdolni i obdarzeni poczuciem humoru pisarze zaczną ją wypełniać.

TopMejt: Co czułeś, gdy wziąłeś pierwszy raz swoją książkę do ręki? Śledzisz recenzje i opinie na temat swojej twórczości? W końcu to jak wypuszczanie swojego dziecka w świat…

Alek Rogoziński: Pierwsza myśl, jaka przemknęła mi przez głowę, gdy dostałem pierwszy egzemplarz „Ukochanego…” brzmiała: „jakie to lekkie, następnym razem muszę napisać dwa razy więcej!”. Serio. A potem przypomniało mi się, że niedosyt zawsze jest lepszy od przesytu. Druga powieść „Morderstwo na Korfu” będzie miała podobną ilość stron, co „Ukochany z piekła rodem”. Co do recenzji – czytam je uważnie i dokładnie analizuję. I w większości biorę sobie do serca uwagi recenzentów. Uważam, że nie ma niczego bardziej zgubnego dla twórcy niż ślepe zakochanie w tym, co zrobił.

TopMejt: Jesteś sympatycznym, życzliwym i wrażliwym facetem. Jak sobie radzisz w show biznesie?

Alek Rogoziński: Zawodowo mam skórę nosorożca. Show-biznes uczy, że trzeba mieć twarde cztery litery i nie ufać w to, co się słyszy. Na szczęście świat literatury rządzi się nieco innymi prawami. Nieco bardziej cywilizowanymi.

TopMejt: Jakie są twoje ukochane książki? Czy istnieje taka, której nie wziąłbyś do ręki?

Alek Rogoziński: Moje dwie ukochane książki są krańcowo różne. Jedna z nich to „Przygody dobrego wojaka Szwejka” Jaroslava Haska, uroczo bałaganiarska, rozpływająca się w tysiącu anegdot, niepoukładana humorystyczna opowieść rzeka. Druga to perfekcyjnie poprowadzony, historyczny bez mała thriller „Ja, Klaudiusz…” Roberta Gravesa. Obie przeczytałem jak byłem dzieciakiem, a zrozumiałem tak do końca kiedy już podrosłem. A czego unikam? Książek zahaczających o politykę, bo mnie nużą, i wszelkich „propagandówek”. Nie czytam też autobiografii, bo z reguły są zmyślone i irytująco upiększone.

TopMejt: Czy potrafisz wyobrazić sobie świat bez książek?

Alek Rogoziński: Nie.

TopMejt: Jaki jest przepis na dobry humor według Alka Rogozińskiego?

Alek Rogoziński: Bawi mnie wiele rzeczy… Książki, filmy, ale i zwykłe codzienne sytuacje. Ostatnio w Gdyni byłem świadkiem sceny, gdy jakaś starsza pani usiłowała pomóc pijakowi, bo myślała, że zemdlał z upału. I wezwała do pomocy dwóch młodzieńców, którzy potrząsnęli owym bidokiem. Ten zaczął coś bełkotać, na co staruszka zapytała: „Ale żyje pan? Żyje?!”. Potem jej pomocnicy szli przede mną ulicą i usłyszałem, jak jeden pyta: „Ty, ale po co ona go pytała, czy żyje? Przecież mówił!”. A drugi odpowiedział: „Może myślała, że nie żyje, a mówi z rozpędu. Wiesz, tak z przyzwyczajenia…” Rozbawił mnie ten dialog tak, że szedłem po ulicy i się śmiałem, sprawiając zapewne wrażenie półgłówka. Lubię ludzi z poczuciem humoru. Póki jeszcze dowcip tkwi w narodzie, nie jest źle. Jak stracimy poczucie humoru, tak jak większość naszych polityków, wtedy będzie z nami naprawdę źle. W końcu, jak to powiedział Monteskiusz: „powaga jest pancerzem głupców”. Podpisuję się pod tym.

Redakcja TopMejt serdecznie dziękuje Alkowi Rogozińskiemu za udzielenie interesującego wywiadu. Trzymamy kciuki za kolejne udane powieści!!!

 Alek 7

Więcej o Alku Rogozińskim na jego stronie FB:  https://www.facebook.com/alek.rogozinski

 

 

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

About Author