RARYTASY PIERWSZEJ KLASY– o Polskich tradycjach świątecznych

RARYTASY PIERWSZEJ KLASY– o Polskich tradycjach świątecznych

Zbliża się wieczór. Za oknem lśni biel zimowego puchu. Dzieci już niecierpliwie wypatrują pierwszej gwiazdki, a w szybach odbijają się migocące światełka choinki o najróżniejszych barwach. Po domu rozpraszają się dźwięki najpiękniejszych polskich kolęd, a serca aż nabrzmiewają od radości, spokoju i miłości. Stół już czeka suto zastawiony. Ostatnie kawałki ryby skwierczą głośną na patelni, a w domu roznoszą się i łączą najsmaczniejsze z zapachów… Jeszcze chwila, jeszcze moment…

Ach, Święta, Święta, Święta!

Święta Bożego Narodzenia to niewątpliwie bardzo rodzinny czas, pełen spokoju i życzliwości (przynajmniej z założenia). Aby uczcić narodziny Chrystusa, na całym świecie celebrujemy dni grudniowych Świąt. Poza obrządkami religijnymi i gdzieś pomiędzy „Kevinem samym w domu”, a „Kevinem samym w Nowym Jorku” zawsze znajdzie się miejsce na jakże lubiany przez nas wszystkich element – jedzenie. W Polsce świąteczna strawa nie jest jednak typową „zapchajkiszką”. Dania wigilijne to nasza tradycja, zróżnicowana w zależności od regionów Polski. Chociaż potraw, co do zasady, tak, jak Apostołów powinno na stole być 12, to tak naprawdę ich możliwe spectrum jest o wiele, wiele szersze, a każde z dań jest inne i niepowtarzalne. I choć niemal wszędzie pod obrus kładziemy sianko, to nie wszędzie jednak zajadamy to samo. Pomimo regionalnego zróżnicowania, znajdziemy wśród potraw pewne stałe elementy. Oczywiście, oprócz tradycyjnego opłatka.

Kołduny i barszcz albo grzybowa 

Umówmy się – Wigilia bez tego, to nie Wigilia. W zależności od regionu, wybieramy jedno albo drugie. Czasem zdarza się jednak, iż na stołach pojawiają się obie zupy. Zupa grzybowa jest charakterystyczna dla regionu podlaskiego, a bazą dla niej są suszone grzyby. Barszcz czerwony zaś najlepiej przygotować od postaw – z zakwasu buraczanego.

Wigilijny karp

Karp to także tradycja, choć o dziwo w dzisiejszych czasach coraz więcej rodzin wybiera inne ryby na swój świąteczny stół. Najczęściej występuje on w postaci smażonej i w galarecie.

11533467823_78d3c947da_z

Śledzik

Tu mamy do czynienia z całkowitą dowolnością. Na słodko czy na słono, wytrawnie czy bez niczego – jak przyrządzimy śledzia, zależy już tylko od nas. Niewątpliwe jest jednak to, że prawie zawsze ląduje on na naszym wigilijnym stole.

Pierogi z kapustą i grzybami

Chyba jedno z najbardziej ulubionych dań większości – tak powszechne, tego wieczoru smakuje zdecydowanie najlepiej. Zazwyczaj przygotowujemy je w postaci gotowanej z podsmażoną cebulką, choć coraz częściej występują też jako smażone.

W pakiecie mamy jeszcze trochę – kompot z suszu, kutia, kisiel żurawinowy… Ale jakie są najdziwniejsze potrawy wigilijne? Choć Internet nie był zbyt wylewny w tym temacie, co nieco udało się znaleźć. Poniżej garstka z nich.

Siemieniotka

To tradycyjne regionalne danie Śląska. Jej nazwa pochodzi od nasion (siemienia) konopi. Wierzenia ludowe mówiły, iż potrawa ta miała leczniczą moc, a dokładnie chroniła przed świerzbem i wrzodami. Zupę podawano z gotowaną na sypko kaszą tatarczaną (odmiana kaszy gryczanej), którą nazywano na Śląsku pogańską albo z grzankami. Siemieniotka robiona jest na bazie mleka, a następnie podawana na zimno.

Moczka śląska

Oto kolejny z przysmaków Ślązaków oraz następna zupa wigilijna, ale tym razem na słodko. Gotuje się ją na pierniku, bakaliach i aromatycznych przyprawach. Musi być przygotowywana na ciemnym piwie i mieć konsystencję budyniu.

Zupa rybna

Tym razem alternatywa dla smażonego karpia. Często też zastępuje ona barszcz, a cały smak zupy wydobywany jest… z rybich głów. Jej genezy należy szukać w województwie Wielkopolskim.

Makiełki

Makiełki to również tradycyjna wielkopolska potrawa wigilijna. Składa się z maku, bakalii i lekkiego pieczywa lub klusek, czasem także makaronu. Makiełki dobrze znane są również w regionie łódzkim oraz na Śląsku – jako makówki.

Nietypowe, a raczej nieznane wszystkim dania to nie jedyna ciekawostka. Warto podkreślić, że w Polsce, tak ja różne są dania, są też różne tradycje. Wśród nich można wymienić między innymi pozostawianie na Podlasiu resztek jedzenia z Wieczerzy koło pieca, przed którym stoi ława posypana popiołem lub piaskiem (wierzono, że pokarmy te były strawą dla zmarłych przodków), czy chociażby ciągnięcie słomek na Warmii i Mazurach spod obrusa jako wróżby życia osoby losującej (prosta słomka – proste życie, wygięta słomka – cóż… to chyba oczywiste). Jednak Polska nie jest jedyna w swoich, mogłoby się wydawać, dziwnych zwyczajach. W Wenezueli mieszkańcy w Święta do kościoła nie idą pieszo, a jadą na rolkach, na Słowacji przed Wieczerzą domownicy rzucają w sufit jedzeniem, w Niemczech świąteczna choinka zwieńczona jest… lśniącym ogórkiem, zaś we Włoszech, w mieście Urbania prezenty rozdaje nie święty Mikołaj, a wyjątkowo nieurodziwa wiedźma Befana.

 *

W Polsce wiele osób wciąż pamięta o rodzimych tradycjach, inni zaś, płynąc z nurtem kalifornizacji, już dawno zamienili je na „zawsze coca-colę” i święta z Kevinem (choć jakby na to nie patrzeć, to też już pewna tradycja). Niektórzy w sieci polskie tradycje komentują krótko – „to dziwne i poryte”. Inni z dumą pielęgnują naszą kulturę, przekazując ją z pokolenia na pokolenie.

A jak jest u Was?

 Foto: Flickr (lic. CC)

Kategorie: Kuchnia

About Author