Słowo na niedzielę

Słowo na niedzielę

Zastanawiam się o czym chciałabym powiedzieć dziś swoim Czytelnikom – jeśli ich mam. Skoro mamy niedzielę, to może o odpoczynku? Dbacie o odpoczynek? U mnie z tym słabo… Rozważmy temat.

Generalnie ciągły brak czasu. Znacie to? Ile czasu w tygodniu, (nie mówię codziennie) poświęcacie na doładowanie akumulatorka? Mam na myśli odpoczynek i relaks. Odpoczynkiem i relaksem nazywam robienie tego, co sprawia przyjemność. Wiadomo. Dla każdego oznacza to coś innego. Muzyka, książka, spacer, pójście do klubu, spotkania z przyjaciółmi, kawa… Dla mnie najlepszą formą odpoczynku jest grzebanie w ziemi. Opowiem dziś o tym.

Kwestia dystansu

5727417960_d7465d240d_zKiedy mam jakiś problem, najchętniej idę z kawą do ogrodu. Nic nie odstresowuje lepiej niż kontakt z przyrodą. Jest możliwość pomyśleć, poanalizować, zastanowić się, sprecyzować myśli, jeśli czeka nas rozmowa. Czasem powyklinać pod nosem, jeśli potrzeba. I nie szkodzi, że od roboty przy grządkach łupie kręgosłup.

Maj, to mój ulubiony miesiąc. Dla mnie jest niezwykły. Ma taką, specyficzną aurę i światło, których nie ma żadna inna pora roku. W tym czasie zawsze czuję się jakoś inaczej. Jakoś tak SPECJALNIE. W powietrzu czuć niepokój i napięcie. Ptaki się śpieszą z gniazdami. W krzewach pełno ich wrzasku. Rośliny się śpieszą, można niemal zauważyć, jak rosną. Niebo pełne ołowianych chmur, nisko wiszących nad polami. Pola żółtego rzepaku, na tle szarości nieba wyglądają jak ostrzeżenie. I do tego majowe burze. Odurzający zapach koszonej trawy, kwiatów, ciepłej, mokrej ziemi.

Maj wymusza na mnie prace w ogrodzie i szklarni. Wymusza na moje szczęście. Nasiona nie mogą czekać. Praca przy ziemi pozwala pomyśleć, nabrać dystansu, przypomnieć sobie mój związek z ziemią. Jestem częścią natury. Jeśli będę od niej uciekać, moja dusza zacznie chorować. Jestem częścią natury i ona daje mi energię. Wszystkie inne sprawy są istotne, ale jakoś tak na innym poziomie. Grzebię w ziemi, sieję, sadzę, nawożę, pielę. Zawsze z dobrą myślą. Zawsze z panem Bogiem – inaczej (głęboko w to wierzę) nie będzie rosło dobrze.

Moi mali, ziemscy bracia

Mam dwoje kumpli na ogrodzie, nie licząc podwórkowego psa Lizaka i dwóch kotów. Pod składem krokwi z rozebranego, dziewiętnastowiecznego domu mieszka Szczurek. Stołuje się w misce u psa, więc dobrze mu się wiedzie i wygląda wspaniale. Znamy się z widzenia. Jeśli jestem wystarczająco cicho, mogę zobaczyć jak obserwuje mnie swoimi błyszczącymi oczkami. Ma do tego jedno specjalne miejsce. Inteligentny stworzak. Nie taki piwniczny brudas, tylko wolno żyjący czyściutki zwierzak, któremu, widać, dobrze się powodzi. Oby jak najdłużej

Z ropuchą, która mieszka pod schodami u drzwi wejściowych znamy się od czterech sezonów. W letnie, późne wieczory obserwuję, jak wychodzi na polowanie. Kiedyś uciekała, jak tylko widziała, że człowiek jest w pobliżu. Teraz, mogę podglądać jak łapie owady, albo w deszczowe dni wyciąga dżdżownice z ziemi. Śmiesznie to wygląda. Jakby wciągała spagetti. Widzieliście kiedyś jak odżywia się żaba? Nie każdemu to dane. W tym roku jeszcze jej nie widziałam. Trochę mnie to niepokoi. Ciekawe, ile żyje żaba. Muszę to sprawdzić.

Sens

Uczę moje małoletnie odrostki uważnego obserwowania świata i wrażliwości na przyrodę. Rozpoznawania roślin i ptaków. Jestem głęboko przekonana, że to uczyni ich życie lepszym.

Maj, to miesiąc, kiedy co roku zbieramy mniszek lekarski na pyszny, aromatyczny, zdrowy miodek. Znacie? Przy okazji ćwiczymy matmę. Na jedną porcję potrzeba zebrać sześćset kwiatów. Oni sami pamiętają. Kiedy zbliża się czas, dopytują, czy idziemy zbierać. A ile radochy zimą, kiedy otworzymy słoiczek. I jak pachnie. Przepadamy za miodkiem z mniszka lekarskiego. Jest dobry na przeziębienia i niezrównany na gardło. A tak poza tym, jet po prostu smaczny. Genialnie smakuje z twarożkiem Dzieciaki lubią polewać nim naleśniki.

Maj to czas na suszenie pokrzywy na herbatkę. Wtedy jest młoda i ma najwięcej witamin. Jest doskonała na przemęczenie. Uzupełnia niedobory witamin w organizmie. Tym, którym dane mieszkać na wsi, nie muszę tłumaczyć dobrodziejstw wypływających z kontaktu z naturą. Tych, którzy mieszkają w miastach namawiam: znajdźcie sobie swój kawałek zieleni i przebywajcie tam tak często, jak się da. Nie pożałujecie.

Matka polityczna pozdrawia: niech moc będzie z Wami.

Do napisania.

Post scriptum: przepis na miodek z mniszka lekarskiego dla tych, którzy chcieliby ewentualnie popróbować. To także świetny prezent dla znajomych. Taki hand-made. Od serca.

 600 główek kwiatostanu mniszka lekarskiego

1-2 całe, wyszorowane cytryny

1 kg cukru

2 l wody

Kwiaty moczymy w zimnej wodzie przez kilka godzin, następnie stawiamy na gaz i gotujemy 15min. Pod koniec gotowania dodajemy pokrojone na cząstki cytryny i wyłączamy gaz. Zostawiamy wywar wraz z kwiatostanami i cytryną na 24 godziny, następnie odcedzamy.

Do wywaru wsypujemy 1kg cukru i gotujemy przez 2 dni po ok. 45 min., bez przykrycia na małym ogniu aby utworzył się syrop. Nalewamy do słoików, zakręcamy, odwracamy do góry dnem i pozostawiamy do wystudzenia.

Z tej ilości wychodzi sześć słoiczków miodku, takich po koncentracie pomidorowym.

 

 

 Foto: Flickr (lic. CC)

Obrazek: Flickr (lic. CC/hikingartist.com)

About Author