„The Back Tuesday”, czyli dzień oddawania nietrafionych prezentów do sklepów

„The Back Tuesday”, czyli dzień oddawania nietrafionych prezentów do sklepów

Szacuje się, że 27 grudnia setki tysięcy (jeśli nie miliony) mieszkańców Wielkiej Brytanii ruszą do sklepów tylko po to, by oddać nietrafione prezenty gwiazdkowe. Wartość zwracanych dóbr może wynieść grubo ponad 200 milionów funtów.

Tego roku mieszkańcy Wielkiej Brytanii na świąteczne prezenty wydali w sumie ponad 2,4 miliarda funtów. Na zakup pojedynczego podarunku przeznaczyliśmy średnio około £40. Teraz część z wręczanych w akompaniamencie kolęd upominków trafi z powrotem do sklepów. Najwięcej zwrotów dokonamy w pierwszy po Gwiazdce wtorek, czyli w „The Back Tuesday” – nieformalne „święto” niezadowolonych z otrzymanych w prezencie skarpetek, zestawów kosmetyków czy kalendarzy konsumentów.

Mania oddawania

Ponad połowa obdarowanych spróbuje oddać przynajmniej jeden gwiazdkowy, nietrafiony podarunek do sklepu, a co trzeci niezadowolony z prezentu zdecyduje się na dokonanie zwrotu w sklepie zlokalizowanym poza jego stałym miejscem zamieszkania. Wszystko po to, aby nie trafić przypadkiem na osobę, od której felerny upominek się dostało.

Co najchętniej oddajemy? Według firmy Go Ape Top10 najgorszych prezentów to: Biblia, puszka zupy, mydło, łopata, miska dla psa, marmolada, zestaw pierwszej pomocy, chusteczka do nosa z lumpeksu, kosz na śmieci i blokada na koła.

A kto najczęściej oddaje nietrafione prezenty? W tym przypadku prym wiodą kobiety, które najchętniej zwracają, wymieniają lub sprzedają otrzymane na gwiazdkę ubrania, zestawy biżuterii, buty i książki. Panowie też dokonują zwrotów. Zwykle – na sklepową półkę ponownie trafiają bliżej niesprecyzowane suweniry, które mężczyźni otrzymali od swoich mam.

Oddzielną grupę „oddawaczy” stanowią rodzice niezadowolonych z prezentów pociech. 40 proc. z nich przyznaje, że maskotki, lalki i zestawy klocków, które nie spodobały się ich dzieciom kosztowały ponad £83.

niechciane_prezenty_swiateczne

Nie ma paragonu, nie ma zwrotu

W najlepszym położeniu są ci, którzy nietrafiony prezent będą chcieli oddać do sklepu internetowego. Prowadzący e-shopy są na to przygotowani. Tak samo zresztą, jak brytyjska poczta, która w tym tygodniu – specjalnie na okoliczność wzmożonego zainteresowania zwrotami – oddelegowała do przyjmowania poświątecznych paczek aż 600 dodatkowych pracowników.

Spore problemy mogą mieć natomiast osoby, które będą próbowały dokonać zwrotu prezentu w sklepie stacjonarnym. Sprzedawcy mogą odmawiać przyjęcia towaru w przypadku, gdy konsument nie będzie posiadał rachunku. To, czy sklep przyjmie nieuszkodzony, niewadliwy towar – będzie w największej mierze zależało od dobrej woli osób w nim pracujących. W przypadku, gdy prośby i uprzejme uśmiechy nie pomogą, konsument zawsze może starać się nie o zwrot, ale o wymianę nietrafionego prezentu na coś, co znajduje się w asortymencie.

A co, kiedy osoba chcąca oddać prezent trafi na – umówmy się – ekspedienta będącego w naprawdę złym humorze? Cóż, wtedy może okazać się, że zwrot nie zostanie przyjęty z uwagi na to, że oddawany przedmiot został zbyt długo przetrzymany, uszkodzony lub użyty. W takim przypadku najlepszym sposobem na pozbycie się nietrafionego podarunku będzie przekazanie go na cele dobroczynne, sprzedanie na aukcji lub… sprezentowanie komuś, kogo bardzo, ale to bardzo nie lubimy.

Przeczytaj także:

Mam wadliwy towar. To mogę i mam prawo zrobić w UK

Prawa konsumenta w Anglii i w Polsce

Zmiana przepisów: Polaku z UK, masz prawo!

Foto: Flickr (lic. CC)

Kategorie: Wydarzenia UK

About Author

Napisz komentarz

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*