Wiek XXI będzie wiekiem kobiet?

Wiek XXI będzie wiekiem kobiet?

Ostatnio popularna jest teza, że wiek XXI będzie wiekiem kobiet. Co to dla nas, kobiet oznacza? Jak to się ma do ról społecznych, w które jesteśmy wpisane? Czy możliwy jest w ogóle taki scenariusz? Czy pozwoli nam na to patriarchalny świat? Czy my same pozwolimy sobie na taki awans?

Kobiecość jest wartością samą w sobie. Co oznacza być kobietą we współczesnym świecie? W kwestiach podstawowych, w dużej mierze to samo, co i w czasach minionych. Nadal rodzimy dzieci, prowadzimy domy, chcemy być piękne, chcemy kochać i być kochane… Więc co się zmieniło?

Zmieniło się nasze myślenie o sobie i naszym miejscu w świecie. Z przedmiotu powoli stajemy się podmiotem. Świat zaczął nas zauważać. A my same? Chcemy się rozwijać i realizować. Mamy odwagę głośno o tym mówić. Znamy własną wartość, sprzeciwiamy się stereotypom… Mamy prawa wyborcze, prawo do własnego zdania. Tylko, czy to zdanie możemy wypowiadać głośno nie narażając się na społeczne „baty”?

Ramy feminizmu, seksizmu, religii. Gender

Kobiety wciąż borykają się ze społeczną mentalnością, stereotypami, krytyką, religią, agresją, seksizmem, własnym myśleniem o sobie.

Na pytanie czy jestem feministką zawsze się krzywię. Nie lubię szufladek. W jakim sensie feministką? Co to oznacza? Jestem człowiekiem, świadomą osobą. Nie muszę nazywać siebie feministką by walczyć o swoje racje.

Nie rozumiem także, dlaczego kościół i niektóre środowiska tak się boją kobiet i tego co z nimi związane. To, że dziecko, konkretnie chłopiec założy spódniczkę naśladując swoją starsza siostrę, nie oznacza, że pomylą mu się orientacje. Zresztą nie o spódniczkę tu chodzi, a o wychowanie. Seksizm? Można się z nim nie zgadzać. Ja się także nie zgadzam, ale świat kobiet wydaje się być na niego skazany. Kobieta jako obiekt seksualny jest wpisana w męskie postrzeganie. To kwestia biologii.

Patriarchalny świat religii wciąż utrwala w wizerunek kobiety podporządkowanej mężczyźnie. Świat Biblii jest światem mężczyzn. Biblia została napisana przez mężczyzn. Status kobiety jest w niej przedstawiony optyką męską. Kobieta istnieje zawsze w cieniu mężczyzny i ma mu służyć. Ewa została wyjęta z żebra Adama. On był pierwszy, ona druga. Kusicielka, na którą Bóg nałożył karę bólu rodzicielstwa i posłuszeństwa mężczyźnie. Wszechwiedzący Bóg może być ograniczony szowinizmem?

Maryję namaszcza Duch Święty, odwiedza Archanioł Gabriel, rodzi się chłopiec – Jezus. Dobre imię chroni Józef. Czy w niebie są sami mężczyźni?

Instrumentalny obraz kobiety w katolicyzmie przełamał Jan Paweł II pisząc w 1988 roku list apostolski Mulieris dignitatem. On pierwszy zauważył „geniusz kobiecy”, docenił antropologiczną, społeczną i duchową rolę kobiety w świecie oraz jej równouprawnienie z mężczyzną. W kościele pojawił się nowy nurt myślenia o nas tzw. „nowy feminizm”. I dobrze. Świat musi się z kobietami liczyć. Mamy dużo do powiedzenia.

Piętno pokoleń

Kobiety z mojego otoczenia, szczególnie starsze, w większości definiują siebie przez pryzmat domu i małżonka – jedynego pana i władcy. Brzmi znajomo? Jednak znam i takie, które nie uzależniają swojego życia od mężczyzn. Chodzą na uniwersytety, zajęcia twórcze, rozwijają pasje, żyją… Wychodzą z ram, narażając się na krytykę najbliższych.

21962489_s

Czyżby przeszkodą w drodze do samospełnienia było własne, najbliższe otoczenie? Czy może barierą dla osobistego rozwoju jesteśmy my same, w myśleniu o tym, co słuszne i co ludzie o nas powiedzą? Boimy się krytyki i odrzucenia. Mamy wpojony obowiązek poświęcania się wychowaniu dzieci i dbaniu o dom. Taka była i wciąż jest rola kobiet…

Istnieje rozłam i brak zrozumienia w myśleniu o nas samych na linii matka/teściowa – córka/synowa. Tym czasem kobiety dwudziesto-, trzydziesto- i czterdziestoletnie co raz częściej nie chcą zakładać rodzin, zawierać małżeństw. Żyją w wolnych związkach. Nie chcą wchodzić w ustalone stereotypy, także religijne. Stawiają na kariery, rozwój, osiągnięcia. Nie mają dzieci, albo mają je późno i jedno.

Trudno ocenić co lepsze. Rodzina czy rozwój. Jedno jest pewne: można próbować to godzić. Dobrze, jeśli partner zechciałby pomóc. A pomaga?

Kwestia zaangażowania

Czemu zawdzięczamy to, że nasz partner, mąż, brat nie chce angażować się w sprawy domowe? Wychowaniu, jakie odebrał. Za pojęciem tym ukrywa się konkretny model mężczyzny wycofanego, zwolnionego z wszelkich obowiązków wykonywanych za niego przez mamę. Trudno oczekiwać by podejmował w pełni świadomą odpowiedzialność za rodzinę, którą założył. Czas to zmieniać. To zadanie dla nas – współczesnych kobiet i matek. Wymagajmy od siebie, partnerów i dzieci. Zmieniajmy się, to i nasze dzieci będą inne.

Wychowanie, szansą na zmiany?

Co straci mój syn, jeśli będzie umiał wstawić pranie lub ugotować zupę? Prawdopodobnie nic. Może tylko zyskać.

Zastanówmy się do czego wychowujemy swoich synów i córki. Bo nikt chyba nie wątpi, że wciąż inaczej wychowuje się chłopców, a inaczej dziewczynki. To kwestia biologii. Fakt, którego i ja nie przeskoczę i który sama także realizuję. Dajmy dzieciom dobry wzór, wolny od tego co nas dziś ogranicza i lepszy od wzorca, w jakim nam przyszło dorastać.

Do czego ja wychowuję syna? Do tego by znał swoją wartość. Żeby nie uważał, jak mój tata, że zmycie naczyń uwłacza jego godności. Żeby umiał i chciał pomóc w domu i przy dzieciach. U córki chcę widzieć szacunek do samej siebie, dzięki któremu nie będzie tkwiła latami w związku, który jest toksyczny. (Wiele z naszych mam tak przeżyło swoje życie). Chcę, aby miała siłę wewnętrzną, która da jej pewność siebie. Pozwoli zadbać o nią samą i przyszłą rodzinę – jeśli ją założy. Chcę pomagać swoim dzieciom uwalniać się od stereotypów odgrywania ustalonych ról społecznych, na tyle, na ile to możliwe w dzisiejszym świecie. W końcu nie żyjemy w próżni.

Póki co, dziś, wciąż kobiety w większości odprowadzają dzieci do szkoły. Jednak to, że mogę urodzić dziecko, nie znaczy, że wiem lepiej od partnera jak je wychować. Zresztą. Chętnie podzielę się tym trudnym zadaniem z mężem.

31728265_s

Wiek XXI, wiekiem kobiet?

Tak, to możliwe, a nawet pewne. Przed nami długa droga, ale i wieku dopiero początek. Kobiety się wyzwalają i to jest fakt. Maszyna ruszyła, a mężczyźni będą musieli uznać te zmiany. Bądźmy dumne ze swojej kobiecości. Ryszard Kapuściński powiedział, że wiek XXI będzie wielokulturowy, będzie wiekiem rozbudzonych ambicji. Ludzkość nie przeżyje go, jeżeli nie nauczy się tej podstawowej prawdy, że drugi człowiek ma też prawo do życia i ma prawo do tego, by być uznanym.

Zatem niech w obozie feministek trwa walka. Księża niech nawołują by w ciszy nieść krzyż życia… ja wiem swoje. Znam wartość mojego człowieczeństwa i wartość życia. Jestem kobietą, żoną, matką. Mam cele, do których dążę. Jednym z nich jest wychować dzieci na ludzi dojrzałych, samodzielnych i świadomych siebie. Najlepiej z pomocą ukochanego mężczyzny.

Tym czasem codzienność płynie ustalonym torem. Rodzina głodna, pranie czeka, dzieci ze szkoły trzeba odebrać… Pozdrawiam gorąco wszystkich zapracowanych. Kobiety… i Mężczyzn też :)

 

Kategorie: Felietony

About Author