Zdrowy lunch do szkoły za mniej niż funta? To możliwe!

Zdrowy lunch do szkoły za mniej niż funta? To możliwe!

Louise Smith jest tak dobra w przygotowywaniu jedzeniowych wyprawek dla swoich dzieci, że w zeszłym roku wygrała konkurs „Healthy Lunchbox of the Year”. Teraz, mieszkająca w Kent Louise, dzieli się z innymi rodzicami swoimi trickami, w tym – sposobem na wypchanie pudełka na lunch zdrowymi produktami, których koszt zakupu nie przekroczy funta.

Posiłki Louise są pyszne i zbilansowane. Mama działa metodycznie, dzięki czemu przygotowanie proponowanych przez nią zestawów nie tylko nie wydrenuje portfela, ale i nie zabierze zbyt wiele czasu.

Wszystko zaczęło się w zeszłym roku, kiedy w roli ucznia zadebiutował Austin – młodszy syn Louise. Siedmiolatek ze zdiagnozowanym autyzmem ma specjalne potrzeby, którym szkolna „stołówka” raczej by nie sprostała. Mimo że Austinowi przysługiwały bezpłatne posiłki, chłopak odmawiał ich jedzenia. Louise nie miała więc wyboru. Mimo że jest zapracowaną mamą, musiała tak się zorganizować, aby w natłoku zawodowo-domowych obowiązków znaleźć czas na przygotowanie kreatywnych, atrakcyjnych dla synka, smacznych, wartościowych, ale i niedrogich zestawów na lunch.

Najpierw Louise zaczęła wkładać do pudełka Austina te same przekąski i dania, które podczas szkolnego lunchu jadł jej starszy syn. Niestety, siedmiolatek karmiony jak nastolatek zaczął wyraźnie przybierać na wadze. Wtedy Louise z pomocą męża Craiga zaczęła kombinować. Najpierw para wyrzuciła z menu wszystkie „śmieciowe” przekąski. A następnie… rodzice zaczęli rozmawiać ze swoimi dziećmi i wypytywać chłopców o to, co dokładnie chcieliby jeść. To poskutkowało! Synowie Louise nie tylko zjadali wszystko to, co znalazło się w ich lunch boxach. Dodatkowo, kreatywna i troskliwa mama tak mocno wyspecjalizowała się w przygotowywaniu zdrowych, zbilansowanych i ekonomicznych posiłków, że w zeszłym roku bez większych problemów wygrała konkurs „Healthy Lunchbox of the Year”.

Teraz, za pośrednictwem brytyjskich mediów, mieszkanka Kent dzieli się swoimi złotymi radami z innymi rodzicami i prezentuje tygodniowe menu.

Pięć propozycji na zdrowy, szkolny, tani lunch

Na pierwszy dzień Louise proponuje dwie kromki chleba razowego z dodatkiem oliwy, niewielką porcję serka brie (35g), sałatę i winogrona. Do tego cztery kiełbaski koktajlowe, mały jogurt, butelkę wody smakowej (bez dodatku cukru!), łatwe do zjedzenia owoce, marchewki mini i porcję hummusu. Koszt przygotowania takiego lunch boxu to zaledwie 91,8p!

Menu na drugi dzień zawiera kanapkę z chleba razowego z plasterkiem szynki, cheddarem z gruszką i ogórkiem, kruche łodygi selera i porcję hummusu, gotowane jajko i porcję szpinaku, śliwkę, gruszkę, cztery kiełbaski koktajlowe i wodę smakową (bez dodatku cukru). Koszt? Jedynie 90,69p.

Na lunch trzeciego dnia Louise proponuje rulon z tortilli z dodatkiem oliwy, mozzarelli (dwa kawałki), świeżego pomidora, rukoli i z plasterkami bekonu. Do tego kawałki świeżego ogórka (idealne do maczania w humusie), niewielką porcję chrupiących frytek (przygotowywanych w piekarniku!), rodzynki, jabłko i wodę smakową bez cukru. Łączny koszt przygotowania tych pyszności to zaledwie 91,9p.

Na czwarty dzień mama z Kent proponuje pełnoziarnistą pitę z odrobiną majonezu, pieczonym kurczakiem i bekonem, pociętą na paski żółtą i czerwoną paprykę, garść truskawek, kiwi, cztery kiełbaski koktajlowe, jogurt w tubce i – oczywiście – niesłodzoną wodę smakową. Koszt? Równiutki funt!

Dzień piąty to dzień drobnych grzeszków. Wtedy też w lunch boxach lądują przysmaki chłopców – niekoniecznie super zdrowe, ale przygotowane z najlepszych składników. O czym mowa? Na przykład o domowej muffinie z bekonem, serem i jajkiem, do tego obowiązkowa woda (smakowa, bez cukru), mały jogurt, cztery kiełbaski koktajlowe, gruszka i inny, łatwy do zjedzenia owoc, marchewki pokrojone w paski i porcja hummusu. Koszt przygotowania zestawu? Jedynie 98,9p.

Sprawdzone tricki oszczędnej mamy

Louise przyznaje, że przygotowywanie zdrowych posiłków dla dzieci stało się jej konikiem. Z drugiej strony mama z Kent narzeka też, że ceny wartościowych składników poszybowały w górę. Tak samo, jak podrożało paliwo czy rachunki za prąd. „To wszystko drożeje szybko, nasze pensje rosną wolno. Trzeba więc zacząć kombinować” – stwierdza Louise.

Co więc robi mama z Kent, aby wciąż móc serwować dzieciom zdrowe lunche i – jednocześnie – nie zbankrutować? Poznajcie jej sprawdzone tricki!

* Nie warto w ciemno kupować produktów, które są przecenione. Zamiast od razu wrzucać je do sklepowego koszyka, lepiej jest sprawdzić ich termin ważności, świeżość i jakość, a potem zastanowić się, czy naprawdę takiego produktu potrzebujemy.

* Przekąski na lunch warto przygotowywać wcześniej, na przykład wieczorem dnia poprzedniego, przy okazji przygotowywania kolacji. Dobrze jest też wydzielić w lodówce półkę tylko na składniki potrzebne do skomponowania lunch boxów.

* Jeśli chcesz kupić coś dużego i markowego (czytaj: drogiego), niech to będą ulubione ciastka dzieci. Ale nie rób tego częściej niż raz w tygodniu! Jedno opakowanie wystarczy na kilka dni.

* Na ulubionych smakołykach nie warto oszczędzać, ale na codziennych produktach – tak. Aby nie wydać w sklepie fortuny, dobrze jest porównywać oferty supermarketów. Warto sprawdzać, ile dany, sprawdzony produkt (na przykład wędlina) kosztuje w różnych sklepach. Różnica w cenie może okazać się naprawdę zaskakująca!

* Warto korzystać ze stałych ofert (np. „Super 6” w Aldiku – oferta na owoce i warzywa) i programów lojalnościowych (np. akcja „pick your own” w Waitrose).

* Nie warto natomiast ani się snobować, ani być niewolnikiem jednej marki. Oferty „multibuy” bywają naprawdę korzystne!

* Dzieci są często i wybredne, i uparte. Z jedynie sobie znanych powodów potrafią godzinami wszystkich przekonywać, że tylko ser drogiej marki X jest dobry. Sęk w tym, że kiedy w kanapce przemycimy plasterek równie dobrego, ale tańszego cheddara marki Y – na pewno nie zauważą (ani nie poczują!) różnicy.

* Lenistwo kosztuje! A jeśli chodzi o oszczędzanie, kluczem jest dobra organizacja. Tarty ser jest droższy od tego w kostkach. Taniej jest więc zetrzeć go samodzielnie. To samo tyczy się siekania warzyw czy gotowania jajek. Lepiej i ekonomiczniej będzie, jeśli proste przekąski przygotujemy własnymi rękami.

Źródło: Mirror Money

Foto: PixaBay, lic. CC0, @Jelly

Kategorie: Dzieci, Wydarzenia UK

About Author

Napisz komentarz

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*