Złożoność relacji ojciec – syn

Złożoność relacji ojciec – syn

Każdy normalny mężczyzna pragnie tego, by być wzorem dla swoich dzieci. Kimś, z kogo mogą brać przykład, kto stanowić będzie, w pewnym stopniu, punkt odniesienia, kto pokaże, nauczy, wytłumaczy, obroni…

Ojcowie nieco inaczej patrzą na wychowanie córek i synów. Inaczej ich pilnują (w pewnym wieku), chroniąc przed różnymi rzeczami, zachowaniami, błędami…

Ojciec i syn. Klasyczne sytuacje – podobni lub zupełnie inni. Dwa ścierające się charaktery lub dopasowane osobowości. Jeśli myślą podobnie, dogadują się, jeśli nie – trwa wojna.

Zacznijmy od takie zdrowej, nieco stereotypowej wersji. Ojciec uczy syna życia. Rzecz jasna, wraz z matką. Oboje przekazują dziecku konkretne wzorce, ale nie da się ukryć, różnią się od siebie. Męski świat jest nieco inny od tego kobiecego (najczęściej).

Jest gra w piłkę, bójki, sport, przemoc, ryby, samochody… słowem – tak zwane „męskie sprawy”. Ale nie tylko to, co ma przyszłego „chłopa na schwał” ładować testosteronem i sprawiać, że będzie uznany z pełnowartościowego osobnika, godnego przedłużenia naszego gatunku (gejów też się to tyczy, żeby nie było, że ich jakoś ograniczam!).

Wychowanie syna na prawdziwego faceta, to także przekazywanie mu wiedzy na temat świata i wpajanie odpowiednich zachowań. A więc szacunku do kobiet, tego, by nie rywalizował ze wszystkimi za wszelką cenę (jak to robią niektórzy), tego, by był pewny, ale nie zbyt pewny siebie. Rozwagi, odwagi, rzeczowości, uprzejmości, stabilności, odpowiedzialności – to czyni faceta tym, kim chcą go widzieć inni. I on sam. Ważne jest także to, by dorastający człowiek potrafił utrzymać normalne relacje z otoczeniem – miał znajomych, zainteresowania, znał swoje prawa i obowiązki.

Problem pojawia się w chwili, czy relacje są zaburzone i proces socjalizacji jest zakłócony. Tyczy się to zarówno dziecka, jak i rodzica.

Przyjaciel, kumpel, kolega

Jedną z ciekawszych relacji, jaką można stworzyć, i chyba najlepszą z możliwych, jest ta, w której każdy członek rodziny czuje, że jest doceniany i brany pod uwagę. Ojciec, który traktuje syna jak równego sobie (rzecz jasna wtedy, gdy jest to wskazane), to najlepsze, co może spotkać młodego człowieka.

Taki ojciec – kumpel/przyjaciel, to ktoś, z kim można porozmawiać na każdy temat, kto pomoże w trudnej sytuacji, udzieli rady lub, jeśli trzeba skarci. Tak, bo szacunek dla swego rodzica trzeba mieć.

Ojciec tyran/despota/autokrata

Despota, wpajający swoją i tylko swoją rację, nieznoszący sprzeciwu, realizujący swoje własne, niespełnione ambicje, to kolejny przykład, tym razem tej zaburzonej relacji.

Do konfliktów podochodzi tak wtedy, gdy rodzice starają się kierować, na siłę, przyszłością swojego dziecka. Wybierają mu zawód, ścieżkę kariery, wmawiając mu, że to dla niego jedyna droga. Każde odstępstwo komentowane jest jako niesubordynacja, zdrada, chęć zburzenia dotychczasowego dorobku.

Nie ma nic złego w tym, gdy rodzice sugerują dziecku to, co może robić w przyszłości, starają się rozbudzić w nim pasje, które może przekuć w przyszły sukces. Ale nic na siłę. To jego własna droga. Jeśli będziecie naciskać, mogą pojawić się problemy.

Ojciec nieobecny

Konflikt może być także spowodowany tym, że… jednego z rodziców nie ma stale w domu. Zaburzone relacje wynikające ze sporadycznego kontaktu osobistego są coraz częstsze. Ojciec (lub matka), który dziecko widuje „od święta”, nieustannie jest w pracy, w delegacjach, w biurze, często będą poza domem kilka, kilkanaście dni (i dłużej), nie ma kontaktu z dzieckiem. To sytuacja, w pewnym sensie, patologiczna, bo postawiony przed potomkiem bywa często zagubiony. Nie ma pojęcia, jak to jest wejść w rolę rodzica (inną, niż kogoś, kto utrzymuje rodzinę).

W miarę możliwości (i chęci), należy takie zachowania eliminować, starać się okazywać zainteresowanie, swoje uczucia, tęsknotę… Niech dziecko wie, że ma oboje rodziców.

Ojciec – rywal

I najgorsza chyba możliwa opcja… To niezdrowa relacja, która czasem ma miejsce. Sytuacja, w której rodzic konkuruje z dzieckiem. Z różnych powodów, które mogą być generowane z obu stron.

Na pierwszy plan, jako obiekt zmagań, wysuwa się matka. Czasami bywa tak, że pojawienie się dziecka w rodzinie sprawia, że ojciec schodzi na dalszy plan. Zwłaszcza, jeśli to on zajmuje się pracą, a kobieta jest w domu z potomkiem.

Tego typu sytuacje, jeśli nie bierze się ich wcześniej pod uwagę, jako oczywistych, mogą prowadzić do różnych frustracji. W tym, walki o uwagę partnerki.

Zupełnie inną kwestią jest to, że rywalizacja może się także pojawić, gdy syn zacznie dorastać. Młody mężczyzna, np. 20-letni, jest już na tyle „duży”, że chce, aby liczono się z jego zdaniem. Walczy więc o to, by być w rodzinie czymś na kształt samca alfa lub równorzędnym swemu ojcu (lub dziadkowi).

Jak się ustrzec? Jak sobie radzić?

Abstrahując od tego, że niektórzy po prostu są zaborczy… chyba nie da się wyeliminować takiego uczucia, gdy już raz się ono pojawia. Niektórzy tak już, po prostu, mają.

Gdy relacje rodzinne są zaburzone, należy, przede wszystkim, zdać sobie sprawę z tego, ze winne mogą być (ale nie muszą) obie strony.

Należy ze sobą rozmawiać, objaśniać pewne kwestie, ustalać zasady, w tym nieprzekraczalne.

O rolach społecznych, wzajemnym szacunku, trzeba mówić swoim dzieciom od najwcześniejszych lat. Tak, by ich wychowanie było „bezstresowe”, ale i takie, by nie trzeba się było obawiać problemów innych, niż łatwe do przewidzenia wygłupy, kłótnie i problemy wieku dorastania. Rozsądny młody człowiek zrozumie swoje błędy, a rozsądny rodzic zauważy, gdy nie ma racji.

To kwestia dotycząca tak samo obu stron, warto o tym pamiętać.

 

Kategorie: Dżentelmeneria

About Author