Boris Johnson znów bierze Izbę Gmin pod włos i domaga się przedterminowych wyborów

Boris Johnson znów bierze Izbę Gmin pod włos i domaga się przedterminowych wyborów

W czwartek większością głosów (310 do 294) Izba Gmin przyjęła program rządu. Jednak nie wynik głosowania, a ostre słowa Johnsona skupiły na sobie całą uwagę.

„Dam parlamentarzystom więcej czasu na debatę nad doskonałą umową dotyczącą Brexitu, ale tylko pod warunkiem, że zgodzą się na wybory parlamentarne 12 grudnia” – grzmiał Boris Johnson. Premier w rozmowie BBC dodał, że jeśli Jeremy Corbyn i Partia Pracy nie chcą wcześniejszych wyborów, powinni odpowiedzieć na pytanie, jaka właściwie jest ich rola w parlamencie. Johnson zaznaczył też, że obywatele Wielkiej Brytanii nie powinni być zależni od parlamentu, który „stracił swoją przydatność”. „Nadszedł czas, aby ten parlament szczęśliwie ustąpił miejsca nowemu, który będzie mógł realizować priorytety Brytyjczyków” – naciskał.

Głosowanie dotyczące wniosku o przeprowadzenie przedterminowych wyborów może odbyć się już w poniedziałek, a więc najprawdopodobniej po tym, jak Unia Europejska wyda oficjalną decyzję o przesunięciu terminu Brexitu.

Obecna kadencja Izby Gmin planowo powinna zakończyć się w 2022 roku. Zgodnie z ustawą z 2011 roku parlament może zostać wcześniej rozwiązany, ale pod warunkiem, że zgodę na to wyrazi co najmniej dwie trzecie posłów. Premier Johnson już dwukrotnie składał wniosek o rozwiązanie parlamentu i przedterminowe wybory. Za każdym razem jego propozycja była odrzucana.

Johnsonowi wyraźnie zależy na przeprowadzeniu wyborów 12 grudnia. Dowodem na to może być fakt, że rząd odwołał planowane na 5 listopada ogłoszenie budżetu.

Z kolei opozycyjna Partia Pracy jest podzielona. Laburzyści półoficjalnie deklarują, że priorytetem jest to, aby UE najpierw formalnie zgodziła się na przesunięcie daty Brexitu. Do czasu ogłoszenia tej decyzji nie chcą głosować nad nowymi wyborami (boją się, nie tylko ewentualnej porażki, ale i tego, że Johnson wykorzysta wybory do unieważnienia wcześniejszych ustaleń i – na przykład – do przeforsowania twardego Brexitu).

Przypomnijmy, we wtorek Izba Gmin przyjęła ustawę o wyjściu z UE (w drugim czytaniu), ale odrzuciła proponowany przez premiera harmonogram, który zakładał, że finalne głosowanie nad umową rozwodową powinno odbyć się 24 października. Zirytowany Johnson zapowiedział wcześniej, że jeśli parlamentarzyści odrzucą proponowany przez niego harmonogram prac nad Brexitem, wycofa „ustawę rozwodową” i zrobi wszystko, aby doprowadzić do przedterminowych wyborów.

Mimo wcześniejszych zapowiedzi, że doprowadzi do rozstania z UE jeszcze w październiku, przyparty do muru Johnson wysłał do Brukseli (w imieniu parlamentu) niepodpisany list z prośbą o przesunięcie terminu Brexitu. W drugim liście, także skierowanym do UE, ale już podpisanym, Johnson przekonywał z kolei, że przesunięcie terminu Brexitu mija się z celem i będzie niekorzystne dla obu stron.

Ambasadorzy 27 państw członkowskich wstępnie wyrazili już zgodę na przesunięcie terminu Brexitu. Formalna decyzja dotycząca nowej daty rozwodu nie została jednak jeszcze ogłoszona (ma to nastąpić w piątek).

Kategorie: Wydarzenia UK

About Author