Bycie singlem w UK? Za samotność płacimy 2 tysiące funtów rocznie

Bycie singlem w UK? Za samotność płacimy 2 tysiące funtów rocznie

Życie osoby samotnej w UK kosztuje średnio o 2 tysiące funtów rocznie więcej niż życie osoby w związku. Skąd te dane? To efekt analizy przeprowadzonej przez Good Housekeeping Institute.

O szczegółach badania można przeczytać między innymi na łamach „Guardiana”. Co wynika z analizy Good Housekeeping Institute? W skrócie: to, że w UK nie opłaca się być singlem. A konkretnie?

Nieformalne „bykowe”

„Rząd zamierza stworzyć państwo nieprzychylne samotnym” – ostrzega publicystka „Guardiana”. I wymienia, że single muszą ponosić wyższe koszty niż osoby żyjące w związkach. Dotyczy to zarówno wydatków na siłownię, wyjazdy wakacyjne czy na codzienne zakupy, jak i kwestii podatkowych.

Jeśli chodzi o te ostatnie, to – jak wynika z raportu Good Housekeeping Institute – różnice w kosztach życia najłatwiej dostrzec na przykładzie wysokości podatku lokalnego. Osoba samotna mieszkająca w nieruchomości z band D płaci rocznie 1235 funtów z tytułu council tax. W przypadku małżeństw zajmujących nieruchomości z band D – wysokość podatku lokalnego wynosi 835 funtów na osobę.

Samotni nie mogą też korzystać ze zniżek i ulg małżeńskich/dla par, więc płacą więcej za karnety na siłownię, bilety kolejowe, ubezpieczenie (auta, domu etc.) czy noclegi w hotelach (kiedy singiel jedzie na wakacje z biurem podróży i nie chce, aby dokwaterowano mu przypadkowego urlopowicza, musi dopłacić za to, że samodzielnie zajmie dwuosobowy pokój). A jeśli samotni chcą zmienić swój status i aktywnie poszukują partnera – na samo randkowanie wydają rocznie średnio 1280 funtów (dane z serwisu Match.com).

Pomijając koszty związane z chodzeniem na randki, osoba samotnie mieszkająca w Wielkiej Brytanii wydaje na życie o średnio 2 tysiące więcej niż osoba w związku. A do tego, jeśli jest samotna od dłuższego czasu, budzi (w najlepszym wypadku) politowanie lub (to w wypadku najgorszym) jest piętnowana społecznie jako… szkodnik.

Rządy – nie tylko brytyjski – nie przepadają za permanentnymi singlami. Osoby samotne nie zakładają rodzin, nie mają dzieci, które – niezależnie od szerokości geograficznej na jakiej mieszkamy – są przyszłością narodu. Nic więc dziwnego, że single nie mogą liczyć na preferencyjne (w porównaniu do par) traktowanie, bo władzy nie opłaca się tworzyć dedykowanych programów socjalnych dla samotnych. Korzystniej (z punktu widzenia rządu) jest stworzyć program prorodzinny, motywujący do zawierania związków i wychowywania jak największej liczby dzieci. Można też, jak zasugerował niedawno Artur Soboń z polskiego PiS, zmusić singli do płacenia kary od samotności (poseł Soboń nazwał to „bykowym”).

Tik-tak, tik-tak

Jak na razie, ani brytyjski, ani polski rząd pomysłu „bykowego” nie podchwyciły. Przynajmniej nie oficjalnie, bo – z drugiej strony – sam fakt, że brytyjski singiel musi płacić wyższy council tax jest swego rodzaju karą. Co więcej, ta kara jest na osobę samotną nakładana niejako z automatu – urzędnik przecież nie pyta o powody, dla których singiel jest singlem i nie decyduje się na założenie rodziny. A tych ostatnich może być przecież wiele, od egoizmu, przez chorobę, po brak gotowości, brak wystarczających środków czy brak odpowiedniego kandydata na partnera.

Wychodzi więc na to, że single w UK – jeśli nie chcą co roku wydawać na życie o średnio 2 tysiące funtów więcej niż osoby w związkach – powinny jak najszybciej kogoś sobie znaleźć. Obojętne kogo, w końcu czas to pieniądz. Konkretny pieniądz – 2 tysiące funtów rocznie, prawie 5,5 funta dziennie.

 

Wydatki osoby samotnej i wydatki osoby w związku (źródło: Good Housekeeping Institute)

Good Housekeeping Institute

 

Foto: @jenikmichal, PixaBay, lic. CC0

 

Kategorie: Wydarzenia UK

About Author