Chrześcijański vloger przyłapany na portalu randkowym. „Żona i Bóg mi wybaczyli”

Chrześcijański vloger przyłapany na portalu randkowym. „Żona i Bóg mi wybaczyli”

Sam Rader, który wraz ze swoją żoną Nią prowadzi popularnego „chrześcijańskiego vloga”, aktywnie korzystał z AshleyMadison – serwisu randkowego reklamującego się sloganem: „Życie jest krótkie, zafunduj sobie romans”.

Kiedy hakerzy ujawnili dane użytkowników portalu AshleyMadison (o sprawie pisaliśmy tutaj – KLIK!), internauci zaczęli wyszukiwać na listach znanych nazwisk. Pierwszą, medialną ofiarą działań cyberprzestępców stał się Sam Rader.

Ten zdeklarowany chrześcijanin prowadzi wspólnie z żoną popularnego vloga. Film na którym Sam informuję swoją partnerkę o tym, że będą mieli kolejne dziecko stał się pozytywnym hitem Sieci. Niestety, kilka dni po opublikowaniu nagrania w Internecie pojawiło się kolejne video pary. Małżonkowie poinformowali w nim, że Nia poroniła.

Teraz o małżeństwie – a dokładniej o Samie – znów jest głośno. Jego nazwisko widnieje na liście zawierającej dane 37 milionów użytkowników serwisu AshleyMadison.com – portalu popularnego przede wszystkim wśród małżonków szukających dyskretnych kochanków.

Sam Rader aktywnie korzystał z serwisu randkowego dwa lata temu, kiedy jego żona była w zaawansowanej ciąży z ich drugim dzieckiem. We wrześniu 2013 roku, niedługo przed czwartą rocznicą ślubu, mężczyzna wykonał na konto serwisu dwa przelewy (po 149 dolarów każdy). Dzięki wpłacie Sam miał dostęp do wszystkich funkcji oferowanych przez AshleyMadison.com i mógł bez limitów kontaktować się z wybranymi kobietami, a gdyby w przeciągu trzech miesięcy nie udało mu się nawiązać romansu – mógł domagać się zwrotu „zainwestowanych” środków.

Nie wiadomo, czy internetowe łowy Sama skończyły się powodzeniem. Pewne jest to, że mężczyzna przez kilka miesięcy po dokonaniu wpłat aktywujących konto chętnie korzystał z serwisu.

Kiedy internauci znaleźli dane „chrześcijańskiego vlogera” na udostępnionych przez hakerów listach, Sam wydał oficjalne oświadczenie. Wyjaśnia w nim, że konto w portalu założył przed tym, jak stał się sławny i zapewnia, że żona i Bóg wybaczyli mu „grzeszną ciekawość”. Mężczyzna tłumaczy też, że „czuje się oczyszczony z grzechu” i że nigdy nie spotkał się osobiście z kobietami poznanymi w portalu dla osób szukających dyskretnego seksu.

Foto: YT (print screen)

About Author