Eurowizja 2015. Znamy reprezentanta Polski

Eurowizja 2015. Znamy reprezentanta Polski

Doda, Ania Wyszkoni i Edyta Górniak – te nazwiska najczęściej padały w kontekście zbliżającej się Eurowizji. Spekulacje okazały się jednak kompletnie chybione. Reprezentantką Polski w europejskim konkursie będzie Monika Kuszyńska.

Artystka szerszej publiczność dała się poznać w 2000 roku, kiedy Robert Janson – mózg Varius Manx – mianował ją nową wokalistką cieszącego się wówczas dużą popularnością zespołu. Kuszyńska zastąpiła na tym stanowisku Kasię Stankiewicz i wraz z muzykami składu weszła do studia nagraniowego. Efektem prac był wydany w 2001 roku krążek „Eta”.

Pierwsza, nagrana z Kuszyńską płyta naszpikowana była potencjalnymi, melodyjnymi hitami (w tym singlami „Maj” i „Jestem twoją Afryką”), dzięki czemu uplasowała się na 13. miejscu OLiS (Oficjalna Lista Sprzedaży SPAV). Zespół nie przeciągał promocji krążka, ale zabrał się za nagrywanie kolejnego. Tak powstała ósma w dyskografii Varius Manx płyta „ENO” (2002).

Krążek przyniósł kolejny hit (singiel „Moje Eldorado” za który zespół zdobył nagrodę Grand Prix na Festiwalu Krajów Nadbałtyckich) i wylądował na 15. miejscu OLiS. Kolejna płyta – wydana w 2004 roku „Emi” – stanowiła zapis ostatniego materiału nagranego przez wokalistkę wspólnie z Varius Manx.

Tragiczny wypadek

28 maja 2006 zespół miał miejsce poważny wypadek drogowy pod dolnośląskim Miliczem. Auto, kierowane przez Roberta Jansona, wypadło z drogi i uderzyło w drzewo. Rannych pasażerów udało się wydostać z wraku dopiero po rozcięciu karoserii.
Z wypadku bez większych obrażeń wyszedł jedynie współpracujący z zespołem realizator dźwięku. Najbardziej poszkodowana została Kuszyńska, która z urazem kręgosłupa trafiła do wrocławskiego szpitala wojskowego.
Stosunkowo szybka interwencja lekarzy nie przyniosła oczekiwanych efektów. Stan wokalistki był bardzo ciężki. W wyniku obrażeń Kuszyńska została sparaliżowana od pasa w dół. Mimo rehabilitacji do dziś porusza się na wózku inwalidzkim.

Powrót na scenę

Kuszyńska nie wróciła już do zespołu (w 2010 roku jej miejsce zajęła kolejna wokalistka). Robert Janson – który w wypadku złamał bark i żebra oraz doznał urazu płuca – w jednym z wywiadów przyznał, że tamtego dnia znacząco przekroczył prędkość. Po wypadku zmagał się z depresją i odpierał ataki prasy. W popularnych tytułach zarzucano mu, że po tym tragicznym wydarzeniu nie wspierał najbardziej poszkodowanej Kuszyńskiej. Prawdą jednak jest, że Kuszyńska i Janson podejmowali próby wspólnego powrotu na scenę. To się jednak, z niewiadomych przyczyn, nie udało – Varius Manx po 4 latach nagrał kolejną płytę z nową wokalistką, a Kuszyńska skupiła się na karierze solowej.
W 2009 roku artystka wystąpiła gościnnie na płycie Beaty Bednarz (wykonała autorską kompozycję „Nowa rodzę się”), rok później pierwszy raz zaśpiewała publicznie (w studio „Dzień Dobry TVN”). W 2012 roku objęła funkcję trenera w programie „Bitwa na głosy” w którym wraz z drużyną zajęła 5. miejsce. W finałowym odcinku show zaprezentowała nowy singiel – piosenkę zapowiadającą płytę „Ocalona”. Krążek, mimo że Kuszyńska promowała materiał w mediach, nie odniósł sukcesu sprzedażowego.
Jesienią tego roku ukaże się druga solowa płyta artystki. To z niej pochodzi singiel „In the name of love” z którym już w maju Kuszyńska zaprezentuje się publiczności europejskiej.

Kontrowersyjny brak komentarza

W odróżnieniu od zeszłorocznej propozycji Polski – hitowej piosenki „My Słowianie” tandemu Donatan i Cleo – tegoroczna propozycja nie budzi wielu emocji. Spokojna ballada napisana przez Kuszyńską i jej męża Kubę Raczyńskiego sprawia wrażenie przeciętnego produkcyjniaka – prostej melodyjki jakich wiele. Podobnie jest z teledyskiem, w którym nie pojawiają się piersiaste dziewczyny ubijające masło czy bujające pośladkami tancerki. Jest za to Kuszyńska i jej wspomnienia – kadry z przeszłości, obrazki z koncertów z Varius Manx, kilka ujęć ze starych teledysków. Kamera pokazuję wokalistę od pasa w górę lub siedzącą na podłodze tuż przy fortepianie. Dopiero w ostatniej części klipu widz, który jakimś cudem nie zna historii artystki, dowiaduje się o tym, że ta jeździ na wózku.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że scenariusz teledysku napisano z myślą o europejskim audytorium, które (choćby w poprzednim roku) dało się poznać od tej bardziej empatycznej, wspierającej strony. To właśnie publiczność zadecydowała o tym, że zwycięzcą Eurowizji 2014 została Conchita Wurst, kontrowersyjna i utalentowana drag queen z Austrii.
Konkurs Eurowizji to od wielu lat pokaz cyrkowego blichtru i przegląd piosenek (nie licząc kilku szlachetnych wyjątków) komponowanych na jedno kopyto. Tutaj nie wygrywa muzyka, ale wyzwalające skrajne emocje show i szeroko rozumiana poprawność. Wiedzą to osoby odpowiedzialne za mianowanie Kuszyńskiej na reprezentantkę Polski. Wiedzieli o tym też decydenci z innych krajów – artystka będzie musiała zmierzyć się między innymi z fińską kapelą Pertti Kurikan Nimipäivät. Trzech z czterech członków tego sympatycznego, nieco rzępolącego składu ma zespół Downa.

Mimo że polska publiczność darzy Kuszyńską sympatią – jedno trzeba przyznać uczciwie: trudno jest o niej mówić jako o wokalistce, która zapisałaby się w historii muzyki złotymi zgłoskami. Nie udźwignęła legendy charyzmatycznej Anity Lipnickiej, nie dorównała świetnie śpiewającej Kasi Stankiewicz, nie nagrała (zarówno z Varius Manx, jak i solo) wiekopomnego szlagieru. Tym, co ją wyróżnia na tle innych artystek jest dramatyczny wypadek i niepełnosprawność.

Kuszynska_wozek
Do tej pory jedyną osobą „z branży”, która odważyła się głośno skrytykować wybór Kuszyńskej na reprezentantkę Polski był Tomasz Lubert. Założyciel zespołu „Virgin” i ojciec dawnych sukcesów Dody stwierdził, że była wokalistka Varius Manx ma przeciętną barwę głosu i śpiewa w obrębie zaledwie jednej oktawy (dla porównania – wspomniana, krytykowana przez Polaków Conchita Wurst operuje skalą zbliżoną do skali… Whitney Houston!). Lubert zarzucił też Kuszyńskiej brak przebojów i zasugerował, że została wybrana z litości.
Podobnego zdania jest część internautów wypowiadających się na forach, jednak większość z komentujących wyraża zadziwiająco powściągliwe opinie. Nie ma w nich potoku słów zachwytu, raczej wyrazy wsparcia i słowa uznania dla wokalistki, która – mimo życiowej tragedii – nie porzuciła pasji i realizuje się muzycznie.
Cóż, w erze „hejtu” brak zmasowanej krytyki może oznaczać tylko dwie rzeczy – mamy do czynienia z piosenką wybitną, taką, która podoba się wszystkim, albo utwór jest po prostu nijaki, za to my jesteśmy bardziej poprawni, niż nam się wydawało i niż (po tym, jak wyśmiewaliśmy się z Conchity) nam to zarzucano. Ale czy Europa to doceni?

foto: materiały prasowe, YouTube

Kategorie: Wydarzenia PL

About Author