Kolejny duży strajk w Ryanair. Protestem grożą piloci z sześciu krajów

Kolejny duży strajk w Ryanair. Protestem grożą piloci z sześciu krajów

Kolejna akcja strajkowa ma się odbyć 10 sierpnia (piątek). W tym dniu protestować mają piloci z Niemiec, Holandii, Szwecji i Belgii. Być może dołączą do nich piloci z Irlandii oraz zrzeszeni w związku zawodowym Balpa piloci z Wielkiej Brytanii.

To nie jest dobry czas dla Ryanaira, a jeszcze gorszy – dla podróżnych. Jeśli chodzi o wydarzenia z ostatnich dni i planowaną na piątek 10 sierpnia akcję protestacyjną, to wszystko zaczęło się od niemieckiego związku zawodowego Vereiningung Cockpit (VC). Mimo toczących się rozmów z kierownictwem Ryanaira, aż 96 procent pilotów zrzeszonych w związku VC opowiedziało się za organizacją protestu. Głosujący zażądali też, aby Ryanair do 6 sierpnia przedstawił im ostateczną propozycję nowych (w domyśle – lepszych) warunków pracy.

Sądząc po ostatnich wypowiedziach szefa Ryanaira, firma nie ma zamiaru uginać się przed związkowcami (dyrektor linii, Michael O’Leary wystąpił ostatnio w Wiedniu, gdzie kolejny raz zagroził przeniesieniem części z samolotów i personelu do „nieproblematycznych” baz w Polsce – pisaliśmy o tym tutaj: http://topmejt.co.uk/ryanair-grozba-kolejnych-strajkow-i-zapowiedz-rekrutacji-ile-mozna-zarobic/).

Jeśli chodzi o pilotów z Niemiec, problem polega na tym, że – zgodnie z lokalnym prawem pracy – mogą rozpocząć strajk w ciągu zaledwie 24 godzin od jego ogłoszenia. Jest duża szansa, że protest odbędzie się 10 sierpnia. Jeśli tak – akcja będzie miała charakter zorganizowany i… międzynarodowy. Dlaczego?

10 sierpnia protestować chcą też piloci ze szwedzkich i belgijskich związków zawodowych (o planach dotyczących akcji strajkowej poinformowano 1 sierpnia). Szwedzi twierdzą, że już od ośmiu miesięcy, bezskutecznie, próbują podjąć negocjacje z Ryanairem. Piloci z Belgii, zrzeszeni przez Belgian Cockpit Association, narzekają natomiast, że przewoźnik nie wywiązał się ze wcześniej składanych obietnic. W złości na Ryanaira i w geście solidarności z kolegami ze Szwecji, Belgowie także planują strajkować 10 sierpnia. Ryanair poinformował zresztą w czwartek, że otrzymał informacje od szwedzkich i belgijskich pilotów o planach strajku. Linia poprosiła związki zawodowe z Belgii i Szwecji, by te potwierdziły plany przeprowadzenia strajku z siedmiodniowych wyprzedzeniem – tak, aby Ryanair mógł uprzedzić pasażerów o odwołanych lotach odpowiednio wcześnie.

Jakby tego było mało, 10 sierpnia strajk planują też piloci z Holandii, którzy w ten sposób solidaryzują się z kolegami z Niemiec. Bardzo możliwe też, że tego dnia strajkować (po raz piąty!) będą też piloci z Irlandii, którzy od wielu miesięcy informują opinię publiczną, że przewoźnik ich ignoruje i – zamiast podjąć negocjacje – zwalnia pracowników.

Na tym jednak nie koniec, bo w czwartek (2 sierpnia) impas w negocjacjach z Ryanairem ogłosili brytyjscy piloci, reprezentowani przez związek zawodowy Balpa. Brytyjczycy ostrożnie zapowiedzieli, że podjęcie akcji protestacyjnej jest „jak najbardziej możliwe”. Nie padły jednak żadne konkrety.

Ryanair odniósł się do zapowiedzi strajku, która padła ze strony brytyjskich pilotów i ogłosił, że ma zamiar negocjować z nimi do skutku. Dodatkowo, przewoźnik pochwalił się statystykami za lipiec 2018.

Z danych wynika, że z usług przewoźnika w ubiegłym miesiącu skorzystało 13,1 miliona pasażerów (wzrost o 4 procent w skali roku), a poziom wypełnienia samolotów wynosił 97 procent. Tyle dobrych wiadomości, bo z raportu wynika też, że tylko w lipcu irlandzka tania linia lotnicza odwołała aż 1000 regularnych połączeń. Dla porównania, w lipcu 2017 odwołanych lotów było zaledwie 23.

 

Foto: By Adrian Pingstone (transferred from English Wikipedia) [Public domain], via Wikimedia Commons

Kategorie: Wydarzenia

About Author