„Mówili, że to nie nasz kraj i mamy się wynosić” – nowe informacje o ataku na Polaka w Telford

„Mówili, że to nie nasz kraj i mamy się wynosić” – nowe informacje o ataku na Polaka w Telford

„Próbowałem z nimi rozmawiać, ale traciłem tak dużo krwi, że nie mogli mnie zrozumieć. Wtedy jeden z mężczyzn uderzył mnie sztachetą w tył głowy. Zupełnie jak kijem bejsbolowym. Upadłem” – opowiada dziennikarzom The Independent Pan Bartosz, 21-letni Polak zaatakowany w Telford.

Do napaści na polskiego studenta doszło w nocy z czwartku na piątek (pisaliśmy o tym tutaj – KLIK!). Po kilku dniach od tego zdarzenia dziennikarze Independent dotarli do poszkodowanego 21-latka, od 2009 roku mieszkającego w UK.

Pan Bartosz kilka dni przed atakiem wrócił z obozu letniego w Stanach Zjednoczonych (pracował jako wychowawca). Po dłuższej rozłące chciał się spotkać z przyjaciółmi.

Wraz ze znajomymi najpierw udał się do sklepu po napoje. Potem przyjaciele usiedli na parkowej ławce. Około pierwszej w nocy obok nich przeszła grupka mężczyzn. „Prawie nas minęli, ale kiedy usłyszeli, że mówimy po polsku – obrócili się” – relacjonuje 21-latek. Wtedy agresorzy zaczęli obrzucać Polaków wulgarnymi wyzwiskami. „Zapytali, dlaczego mówimy po polsku. Mówili, że to nie nasz kraj i mamy się wynosić” – wspomina Pan Bartosz.

W rozmowie z dziennikarzami Independent 21-latek przyznał, że jeden z napastników stwierdził, że jego córka miesza za rogiem i nie chce, by słyszała język polski. Wtedy Brytyjczycy stali się bardzo agresywni. „Kazali nam się wynosić z parku. Powiedziałem, że od dawna mieszkam w Anglii” – opowiada mężczyzna. „Mieliśmy już iść do domu, ale jeden z tych gości złapał za butelkę, rozbił ją i powiedział, że jeśli nie odejdziemy, to mnie dźgnie”. Wtedy Brytyjczyk popchnął Polaka i uderzył go rozbitą butelką.

Pan Bartosz – nie zdając sobie sprawy z tego, jak poważne są jego obrażenia – postanowił wraz ze znajomymi ruszyć w stronę domu. Wtedy napastnicy wyrwali sztachety z pobliskiego płotu. Polacy zaczęli uciekać, a Pan Bartosz zadzwonił na policję. „Próbowałem z nimi rozmawiać, ale traciłem tak dużo krwi, że nie mogli mnie zrozumieć. Wtedy jeden z mężczyzn uderzył mnie sztachetą w tył głowy. Zupełnie jak kijem bejsbolowym. Upadłem” – wspomina mężczyzna.

Ostatecznie napastników spłoszyły światła zbliżającej się karetki. Według poszkodowanego Polaka atakujący go Brytyjczycy zachowywali się bardzo agresywnie. 21-latek sugeruje, że mogli być pod wpływem narkotyków.

Śledztwo w toku

W sprawie ataku na Polaka wszczęto dochodzenie. Niestety, jak na razie policji nie udało się ustalić tożsamości sprawców. Funkcjonariusze uważają, że atak był motywowany nienawiścią na tle narodowościowym.

Pan Bartosz twierdzi, że do dzisiaj odczuwa skutki napadu. Nie może w pełni podnieść ręki, cierpi na ból głowy. W związku ze złym stanem zdrowia nie mógł wrócić na studia. Zawiesił też swoją działalność zawodową (pracuje jako trener piłkarski). W rozmowie z dziennikarzami Independent Polak przyznał, że w Anglii czuje się jak w domu, a po brutalnym ataku otrzymuje wiele wsparcia od znajomych Brytyjczyków.

Źródło: Independent

Foto: Flickr (lic. CC)

Kategorie: Wydarzenia UK

About Author