Pilne! Theresa May chce renegocjować umowę w sprawie Brexitu

Pilne! Theresa May chce renegocjować umowę w sprawie Brexitu

Zgodnie z planem we wtorek (29 stycznia) około godziny 19:00 posłowie Izby Gmin mieli rozpocząć głosowanie nad poprawkami do wynegocjowanej wcześniej umowy rozwodowej z Unią Europejską. Na kilka godzin przed głosowaniem rzecznik premier poinformował, że Theresa May zapowiedziała podjęcie próby renegocjacji porozumienia z Unią Europejską.

W Brexitowym szaleństwie można się pogubić. Wyjaśniamy punkt po punkcie, na jakim etapie utknął rozwód Wielkiej Brytanii z Unią Europejską.

* Przedstawiciele Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej wynegocjowali treść porozumienia rozwodowego. W umowie widnieje między innymi zapis dotyczący backstopu. To rozwiązanie awaryjne, które miałoby zapobiec powstaniu twardej granicy między Irlandią a Irlandią Północną.

W dużym skrócie: wynegocjowany backstop zakłada, że Irlandia Północna (po Brexicie, do końca okresu przejściowego i/lub do momentu, kiedy obu stronom uda się znaleźć lepsze rozwiązanie) wciąż byłaby w unii celnej z UE. Oznacza to, że Irlandię Północną wciąż obowiązywałyby unijne przepisy i unijna jurysdykcja. W takiej sytuacji Irlandia Północna byłaby dla Wielkiej Brytanii państwem trzecim.

Na tym nie koniec, bo backstop przewiduje też możliwość utworzenia unii celnej obejmującej Wspólnotę i całe Zjednoczone Królestwo.

Krytycy backstopu obawiają się, że zastosowanie tego rozwiązania sprawi, że w przyszłości Irlandia Północna „oderwie się” od Wielkiej Brytanii. Ewentualnie – że Wielka Brytania przez lata będzie tkwiła w unii celnej z UE (a więc będzie znajdować się w strefie, którą w ramach Brexitu ma opuścić).

* Pierwsze głosowanie parlamentarne nad umową rozwodową z UE odbyło się w Izbie Gmin 15 stycznia. Już kilka tygodni wcześniej analitycy przewidywali, że umowa nie zostanie przegłosowana, a od Theresy May odwrócą się nie tylko posłowie opozycyjni, ale i partyjni koledzy, którym nie podoba się wspomniany wcześniej backstop.

Tak jak przewidywano, tak się stało. Theresa May poniosła sromotną porażkę: za przyjęciem umowy głosowało 202 posłów, za jej odrzuceniem – aż 423.

* Termin kolejnego głosowania w sprawie umowy rozwodowej ustalono na 29 stycznia. We wtorek odbędzie się przedstawienie licznych poprawek, zgłoszonych przez parlamentarzystów. Najważniejsza wydaje się być poprawka Brady’ego (nazywana też porozumieniem Brady’ego). To rozwiązanie zasugerowane przez jednego z posłów Partii Konserwatywnej. Poprawka zakłada możliwość zmiany obecnego porozumienia w kwestii backstopu na inne.

„Inne” to w tym wypadku słowo-klucz. Alternatywnej i realnej propozycji rozwiązania problematycznej kwestii granicy między Irlandią a Irlandią Północną nikt dotąd nie przedstawił. Komentatorzy uważają więc, że poprawka Brady’ego to gra na zwłokę. O słuszności tej tezy może świadczyć fakt, że Theresa May popiera pomysł Brady’ego i liczy na to, że Izba Gmin to rozwiązanie we wtorek przegłosuje.

Gdyby poprawka została przyjęta, May zyskałaby trochę czasu na poszukiwanie faktycznego (a nie tylko teoretycznego) rozwiązania i skutecznej alternatywy dla backstopu.

I wchodzi Theresa May, cała na biało

Na kilka godzin przed głosowaniem nad poprawkami (w tym nad poprawką Brady’ego) rzecznik Downing Street oświadczył, że Theresa May wyraziła gotowość do renegocjowania umowy z UE. To duża zmiana, bo do tej pory premier deklarowała jedynie chęć uzyskania od Unii „dodatkowych wyjaśnień” na temat backstopu.

Renegocjowanie umowy zadowoliłoby partyjnych kolegów May i koalicjantów z DUP. Zamknęłoby też (przynajmniej na chwilę) usta opozycji, która jak dotąd neguje każdy ruch premier. Jest tylko jeden problem.

Nawet jeśli podczas wieczornego posiedzenia Izba Gmin przyjmie poprawkę Brady’ego, wynik brytyjskiego głosowania nie będzie wiążący dla Unii Europejskiej. Przedstawiciele Wspólnoty od kilku tygodni stanowczo informują, że rozmowy z Wielką Brytanią już się zakończyły, że renegocjacje nie są możliwe, a ustalony kompromis jest nie tylko najlepszym, ale i jedynym możliwym.

Jeśli Wielka Brytania nie chce umowy, może wybierać między twardym Brexitem (to będzie bolało i Zjednoczone Królestwo, i Unie Europejską) a… zorganizowaniem kolejnego referendum. To, zdaje się, sugerował Donald Tusk, który w chwilę po tym, jak Izba Gmin odrzuciła umowę, napisał na Twitterze: „Jeśli porozumienie jest niemożliwe, a nikt nie chce braku porozumienia, to kto w końcu zdobędzie się na odwagę, aby powiedzieć, jakie jest jedyne dobre rozwiązanie?”.

Mimo stanowczych deklaracji ze strony UE, Theresa May wydaje się wierzyć w to, że uda jej się na powrót zaciągnąć unijnych negocjatorów do stołu przy którym omawiane będzie nowe porozumienie. Równie optymistycznie do sprawy podszedł rzecznik premier, który we wtorkowym wystąpieniu zapewniał, że „jeszcze tego samego dnia Theresa May rozpocznie konsultacje z unijnymi liderami”. Pytanie: czy premier poinformowała o swoich planach unijnych liderów, czy może unijni liderzy dowiedzieli się o nich z oświadczenia rzecznika Downing Street?

Podsumowując: jeśli Unia Europejska się nie ugnie, Wielka Brytania do 29 marca tego roku powinna przyjąć wynegocjowaną już umowę rozwodową. Każda zmiana wprowadzona w treść umowy wymagałaby akceptacji drugiej strony.

Jeśli Izba Gmin nie przyjmie umowy, a UE nie zgodzi się na renegocjowanie porozumienia – w nocy z 29 na 30 marca 2019 roku dojdzie do twardego Brexitu.

 

Foto: http://maxpixel.freegreatpicture.com/England-Europe-Brexit-United-Kingdom-Domino-Eu-2123573

Kategorie: Wydarzenia UK

About Author