Polityczna poprawność: szaleństwo czy zdrowy rozsądek…?

Polityczna poprawność: szaleństwo czy zdrowy rozsądek…?

Każdy z nas ma inną wizję świata. To, co dla jednej osoby jest dobre, fajne lub obojętne, drugą może zaboleć, wzburzyć, zniesmaczyć czy po prostu sprawić, że poczuje się niezadowolona. Co jest więc dobre/taktowne, a co złe/nietaktowne? Tu z pomocą ma nam przychodzić poprawność polityczna. Tylko, gdzie są jej granice?

Jesteśmy bardziej wrażliwi…?

Wczoraj około południa Rowan Dobbins opublikował na Twitterze zdjęcie opatrzone komentarzem „Faversham in 2015 folks, FFS”.

Znak, o którym mowa znajduje się przed Squres Antique, obok kawiarni Yard Cafe na ulicy Preston Street. Okazało się, że w ten weekend obraził przynajmniej jednego z przechodniów, pana Dobbinsa.

Mężczyzna zapytany przez media, co takiego obraźliwego jest w tym znaku, odpowiedział: „Czy to nie oczywiste? Jestem całkowicie pewny, że właściciele sklepu nie zdają sobie z tego sprawy – to zgodna opinia miłych ludzi”.

Rowana Dobbinsa oburzył fakt, że znak – postać/figurka mężczyzny wykonana w drewnie – ma wyraźne nacechowanie etniczne – oto drogę do sklepiku wskazuje nam postać czarnego służącego.

Każdy z nas może przyjrzeć się zdjęciu tego znaku i w swoim sumieniu ocenić czy ten nas obraża, czy jest to przykład charakterystyczny dla zjawiska skrajnej poprawności politycznej – stanowczego eliminowania uprzedzeń i obraźliwych określeń oraz stygmatyzowaniu tych, którzy zrobili lub powiedzieli coś niepoprawnego politycznie.

Poprawność polityczna nie taka młoda, jakby mogło się nam wydawać

Pojęcie poprawności politycznej po raz pierwszy pojawiło się w XVIII wieku w Stanach Zjednoczonych. Na nowo zostało zdefiniowane w latach 60. XX wieku. Do użycia wprowadził je amerykański antropolog i językoznawca Franz Boas. Jak więc widać, wbrew pozorom nie jest to novum wymyślone przez nam współczesnych.

A czym jest poprawność polityczna? To nic innego jak zinstytucjonalizowana uprzejmość. Nie rozumiana i nie utożsamiana jednak z tolerancją.

To jest niepoprawne! Politycznie.

Choć przyniosła światu wiele dobrego, źle rozumiana, nadużywana czy wypaczana – może szkodzić i tworzyć niepotrzebne napięcie. Zobaczmy kilka „sławnych” już przykładów niepoprawności politycznej, które wywołały gorące dyskusje w mediach międzynarodowych.

W 2011 roku brytyjskie media gorąco komentowały zalecenie ekspertów do spraw wczesnego nauczania dotyczące kolorów. Czarownica na ilustracjach bajek nie powinny nosić czarnych kapeluszy natomiast papier, na którym rysują przedszkolaki nie może być biały.

Czasem dążenie do poprawności politycznej prowadzi do hipokryzji. Rada miasta Nowy Jork wydała ustawę zakazującą używania słowa „nigger”. Tyle, że stoi ona w sprzeczności z Pierwszą Poprawką Konstytucji Stanów Zjednoczonych – chodzi tutaj o gwarancję wolności wypowiedzi.

Zostając jeszcze na amerykańskim podwórku. W 1988 roku Kongres USA uznał wyrażenie Christmas tree (drzewko bożonarodzeniowe) za obraźliwe. Przemianowano je na Holiday tree (drzewko świąteczne). Podobno pierwsze sformułowanie miało obrażać niechrześcijańską ludność Stanów Zjednoczonych.

Znacie „Tintina w Kongo”? O rasizm tego kultowego od ponad 80 już lat komiksu oskarżono jego twórcę – Georgesa Remiego. Zdaniem mężczyzny wnoszącego sprawę do sądu jego autor przedstawił mieszkańców Afryki „jako czarnych jak węgiel Afrykańczyków”.

Producent dmuchanego ryżu w czekoladzie opatrzonego prostym rysunkiem twarzy Azjaty w kapeluszu uznano za rasistowski. W efekcie końcowym firma zmuszona była zmienić opakowanie przysmaku.

Gdyby tak wynaturzać (a może dbać…?) o poprawność polityczną żadne dziecko, ani nikt z nas dorosłych nie powinien sięgać do dzieł Marka Twaina, autora takich książek, jak m.in.: „Przygody Hucka Finna” czy „Przygód Tomka Sawyera”. Dlaczego? Pisarz bowiem posługuje się językiem swojej epoki. W jego opowieściach aż roi się od wyrażeń dziś niepoprawnych politycznie, tj. np. „nigger”. Warto w tym miejscu dodać, że pisarz był liberałem, nie rasistą. Idąc tym tropem dostałoby się też na pewno np. Juliuszowi Verne czy Honoriuszowi Balzakowi. Co prawda Twaina ominęła, przynajmniej na ten moment, cenzura poprawności politycznej, ale do kuriozalnej sytuacji doszło z twórczością znanego poety – Juliana Tuwima. W polskich szkołach usunięto z elementarzy wierszyk „Murzynek Babmo”, utwór doskonale znany większości z nas.

Szaleństwo czy zdrowy rozsądek…?

Problem nie leży w samej poprawności politycznej, a w jej nadużywaniu, wypaczaniu i wynaturzaniu. Kiedy nie popadamy w szaleństwo, a podchodzimy do tego, co nas otacza ze zdrowym rozsądkiem – to ta służy nam, całemu otoczeniu i społeczności. Źle rozumiana szkodzi, staje się swego rodzaju klatką dla wolności słowa i wyrażania się. Zamiast pełnić zinstytucjonalizowaną rolę uprzejmości staje się groźną i wszędobylską autocenzurą. Narzędziem, które w społeczności o mieszanej strukturze etnicznej czy kulturowej stwarza wręcz wrażenie, że jedna z grup jest chroniona, a nawet faworyzowana przez władzę.

Wolność myśli, czynów czy podtrzymywania tradycji – to fundament naszej cywilizacji. Poprawność polityczna „zdrowo” pojmowana powinna więc być strażnikiem szacunku i tolerancji w przestrzeni publicznej, a nie motorem napędowym obelg czy oskarżeń o rasizm czy ksenofobię.

 Foto: Flickr (lic. CC)

Kategorie: Obyczaje

About Author