Siostry Godlewskie na Eurowizję? A niech jadą, może wreszcie wygramy!

Siostry Godlewskie na Eurowizję? A niech jadą, może wreszcie wygramy!

10 lutego wielu polskich użytkowników Facebooka zamarło. Na profilu Sióstr Godlewskich umieszczono video. Widoczna na filmie Małgosia podzieliła się z internautami informacją: Siostry chcą reprezentować Polskę w Konkursie Piosenki Eurowizji. W tym celu zgłosiły się do Komisji Konkursowej TVP z propozycją piosenki, z którą pragną wystąpić w Tel Awiwie.

Mam nadzieję, że Siostry Godlewskie trzeba jednak przedstawić, że nie wszyscy znają ich medialną działalność.

Panie już wcześniej próbowały swoich sił w polskim show-biznesie, ale zaistnieć z świadomości szerszej publiczności udało im się dopiero rok temu, kiedy na kanale na YouTube opublikowały swoje wokalne, świąteczne popisy. Filmik, na którym Godlewskie wiją się do kamery, nieco przekrzykują, a przede wszystkim sporo fałszują ma dziś trzy i pół miliona (sic!) wyświetleń na YT. Jego rozmaite kopie dostępne w social media też wciąż się klikają. Nagranie sióstr stało się viralem – prowokującym u widza uśmiech pomieszany z zażenowaniem.

Myśląc zdroworozsądkowo – na jednym filmiku kariera pań powinna się zakończyć. W końcu żart opowiedziany więcej niż raz przestaje śmieszyć, a zaczyna drażnić. A jednak! Dwa miesiące po opublikowaniu świątecznego nagrania Siostry Godlewskie zbudowały małe show-biznesowe imperium. Esmeralda i Małgorzata są celebrytkami: grają koncerty (sic!), udzielają wywiadów, prowadzą programy, pozują paparazzi i nagrywają kolejne piosenki. Do trzech z ich utworów nakręcono nawet profesjonalne klipy (i to wcale nie niskobudżetowe). Każdy z ponad trzydziestu filmów opublikowanych na ich kanale na YouTube dobrze się klika (najmniej chętnie oglądany ma 62 tysiące wyświetleń, rekordzistę odtworzono ponad 3 miliony 800 tysięcy razy). Nieźle, jak na niewiele ponad rok od debiutu.

Wyświetlenia to tylko część sukcesu. Siostry aktywnie udzielają się w mediach społecznościowych. Ich oficjalny, prowadzony w duecie profil na Facebooku ma prawie 53 tysiące fanów. Jeśli chodzi o Instagram, to Esmeraldę Godlewską obserwuje 198 tysięcy, a Małgorzatę – prawie 89 tysięcy osób. Materiały publikowane przez siostry generują też sporo komentarzy. Zwykle negatywnych (znakomita część z nich nie nadaje się do cytowania przed godziną 22:00). Internauci z sióstr się śmieją, ale… i tak w nie klikają. A potem narzekają, że Godlewskie robią się coraz popularniejsze i że jak ich kariera dalej będzie się tak rozkręcać, to spełnią swoją groźbę i naprawdę zrobią Polsce obciach na Eurowizji. A przecież gdyby w siostry klikało mniej osób, Esmeralda i Małgorzata (lub ktokolwiek, kto za nimi stoi) nie miałyby motywacji do publikowania kolejnych zdjęć czy nagrań z wątpliwej jakości popisami wokalnymi. I nie wpadłyby na pomysł zgłoszenia się do Komisji Konkursowej TVP z propozycją piosenki na Eurowizję. A nawet, gdyby na taki pomysł wpadły – bez sławy, jaką dają im kliki milionów głodnych kolejnych popisów żenady Internautów – nikt by o nim nie usłyszał. A może szkoda…

Siostry Godlewskie na Eurowizji 2019⭐️⭐️⭐️ Chcemy reprezentować Polskę na Eurowizji 2019 w Tel Aviv!

Gepostet von Siostry Godlewskie am Sonntag, 10. Februar 2019

Jak to jest z tą Eurowizją?

W tym roku polskiego reprezentanta faktycznie wybierze Komisja Konkursowa TVP. Wybierze z opóźnieniem. Pierwotnie, artystę, który wystąpi w Izraelu mieliśmy poznać 8 lutego. Jednak, jak można się dowiedzieć z komunikatu opublikowanego na Facebookowym profilu TVP „Bądźmy razem”, „Do Telewizji Polskiej wpłynęło bardzo dużo propozycji piosenek. Komisja prowadzi intensywne prace i wnikliwie zapoznaje się z przesłanymi utworami. Dlatego też konieczne jest wydłużenie terminu preselekcji”. Nie jest więc prawdą, że – jak twierdziła w nagraniu jedna z sióstr Godlewskich – Komisja przełożyła narady. Nie przełożyła, ale wydłużyła termin preselekcji. Zwycięzce poznamy najprawdopodobniej 15 lutego.

Z informacji udostępnionych przez „Dziennik Eurowizyjny” wynika, że reprezentowaniem Polski na Eurowizji zainteresowani są tacy artyści, jak Diana Ciecierska, Elton Waskowski, Eyelids, Fincz, Ian Rooth, Isabell Otrębus, Kamil Kacprzyk, Kamil Krupicz, Kriss Sheridan, duet Mentunes, Martino & Alan Cyprysiak, Tomasz Dolski czy Szymon Wydra & Carpe Diem. Już w grudniu spekulowano, że największe szanse na wyjazd do Tel Awiwu ma Natalia Szroeder. Żaden z tych artystów nie ma ani takich zasięgów, ani nie generuje tylu kliknięć co Godlewskie. Gdyby mierzyć talent „lajkami” – siostry wygrywają w przedbiegach.

Ale czy mają realną szansę na wyjazd do Izraela? Małgorzata Godlewska zapewnia, że duet zgłosił swoją kandydaturę. „Startujemy z naszym najnowszym przebojem, którego jeszcze nie znacie” – mówi. Kobieta wyjawia też: „docierały do nas przecieki, jakobyśmy byli jednym z trzech zespołów branych pod uwagę jako reprezentacja Polski”. Ile w tym prawdy? Trudno powiedzieć, poważne źródła tych „przecieków” nie potwierdzają. A może szkoda?

Idealny kandydat na festiwal ku czci cekinów

Do tej por reprezentanci Polski pojawili się na Eurowizyjnej scenie 21 razy (z czego sześć razy nie przeszli do Finału). Najlepiej poradziła sobie Edyta Górniak (2. miejsce w 1994 roku). Nieźle poszło też Ich Troje (7. miejsce w 2003 roku) i Michałowi Szpakowi (8. pozycja w 2016). Zeszłoroczny reprezentant, Gromee – mimo że jego piosenka była grana w europejskich rozgłośniach – nie wyszedł z półfinału. Z wyjazdów na Eurowizję na tarczy powrócili tak uznani polscy artyści, jak Justyna Steczkowska, Piasek, Kasia Kowalska czy Anna Maria Jopek. Europa nie polubiła ich ambitnych, ale do bólu przewidywalnych propozycji. Z drugiej strony – publiczność z miejsca pokochała blichtr, blask i kontrowersję, stąd wygrane Conchity Wurst czy barwnej Netty.

I nic w tym dziwnego, bo Eurowizja się zmienia – tak, jak zmienia się świat. Wcześniej Konkursowi zarzucano zbytnie upolitycznienie (legendarne już głosowanie Cypru na piosenkę Grecji i vice versa), teraz – uczestnikom zarzuca się tandeciarstwo, efekciarstwo, przerost formy nad treścią czy brak samokrytycyzmu. Nie oszczędza się też publiczności, która tak chętnie głosuje na cekiny, tandetę i kontrowersję, a nie na dobrą muzykę.

A przecież tandeta, cekiny, kontrowersja, przerost formy nad treścią czy brak samokrytycyzmu to określenia, które do Sióstr Godlewskich pasują jak ulał. Oczywiście, oficjalnie lubimy się pośmiać z ich nieudolnych wokaliz czy złapać teatralnie za głowy, kiedy Małgorzata ogłasza chęć wzięcia udziału w Eurowizji. Ale klikamy w Godlewskie jak dzicy. Jestem pewna, że jeśli siostry wypłyną poza Polskę, Brytyjczycy, Francuzi czy Belgowie też będą w nie klikać. Choćby po to, żeby zobaczyć, co to za (pardon) „cudaki”. A niech dziewczyny mają, przecież tak bardzo się starają!

I niech jadą na Eurowizję, niech zrobią show. Niech albo wygrają, albo przepadną z kretesem. Jak wygrają – może organizatorzy Eurowizji zastanowią się poważnie nad kontynuowaniem Konkursu w obecnej formie, bo zwycięstwo Godlewskich będzie nie tylko kpiną ze sztuki, ale i impulsem do refleksji nad naszymi gustami. A jak przegrają, jak je obśmieją? Może Polska następnym razem zainwestuje w artystę, który (nawet, jeśli nie wygra) da się mocno, ale i pozytywnie zapamiętać publiczności i dla którego Eurowizja będzie drzwiami do światowej kariery. Bo jak do tej pory z 21. występów Polaków każdy okazał się szansą zmarnowaną i nie przyniósł nic poza trzema minutami na scenie. A przecież świetnych artystów mamy. Tyle tylko, że nie inwestujemy w nich, ani nie klikamy tak chętnie, jak w Godlewskie.

Kategorie: Relaks

About Author