Śmierć 100-letniej Zofii Kaczan z Derby. Polak uznany za winnego zabójstwa

Śmierć 100-letniej Zofii Kaczan z Derby. Polak uznany za winnego zabójstwa

28 maja 2018 roku stuletnia Zofia Kaczan wyszła ze swojego domu w Derby. Kobieta planowała pójść do polskiego kościoła. Drobna staruszka została napadnięta przez Artura W. – uzależnionego od heroiny Polaka. Mężczyzna powalił ją, wyrwał torebkę i zostawił krwawiącą na środku chodnika.

Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło 28 maja 2018 roku około godziny 8:30 w Derby. Zofia (Sophie) Kaczan, jak każdego ranka, wyszła ze swojego domu i udała się na polską mszę do pobliskiego kościoła pod wezwaniem św. Maksymiliana Kolbe.

W drodze na nabożeństwo pochodząca z Polski kobieta została napadnięta. Sprawca zaatakował ją od tyłu, powalając na chodnik. Mężczyzna wyrwał jej torebkę, a następnie zostawił zakrwawioną stulatkę na środku drogi.

Zofia Kaczan doznała złamania kości policzkowej i urazu szyi. Kobieta została przewieziona do szpitala. Początkowo lekarze poinformowali media, że nie zagraża jej niebezpieczeństwo. Będąc w szpitalu kobieta modliła się za napastnika, wybaczyła mu atak. Niestety, 6 czerwca Zofia Kaczan zmarła. Przyczyną śmierci było zapalenie płuc. Z informacji uzyskanych przez lokalne media wynika, że koroner potwierdził, że do choroby doszło w wyniku odniesionych wcześniej obrażeń.

Po ataku na Polkę wiele osób przekazało darowizny na jej leczenie (po śmierci Zofii Kaczan zdecydowano, że pieniądze zostaną ofiarowane parafii, do której uczęszczała Polka). Nad sprawą dotyczącą ataku na stulatkę pracowało aż 25 policjantów – w trakcie służby i podczas dni wolnych. Funkcjonariuszom udało się ustalić podejrzanego. Okazał się nim 40-letni Polak. Jak później wyszło na jaw – po napaści mężczyzna wyrzucił torebkę należącą do Zofii Kaczan, wyjmując z niej uprzednio pieniądze. Za gotówkę (20 funtów) kupił heroinę.

Proces Artura W.

Policja ustaliła tożsamość napastnika na podstawie zapisu kamer monitoringu i odcisku palca pozostawionego na rachunku, który znajdował się w skradzionej torebce. Artur W. domyślał się, że jest poszukiwany – wkrótce po napadzie obciął włosy i zmienił dane ubezpieczenia należącego do niego auta. Mężczyznę aresztowano w Londynie. Polak ukrywał się tam w domu zajmowanym przez swoją matkę. Na chwilę przed zatrzymaniem 40-latek schował się pod łóżkiem.

Sprawa Polaka oskarżonego o zabójstwo Zofii Kaczan toczyła się przed Derby Crown Court.

W trakcie rozprawy wyszło na jaw, że Artur W. jest uzależniony od narkotyków. Polak potrzebował pieniędzy na kolejną działkę. Był tak zdesperowany, że próbował sprzedać własnego psa. Wcześniej miał zatargi z prawem. Był skazany za kradzieże, pobicie czy podrabianie dokumentów tożsamości. W sprawie dotyczącej Zofii Kaczan oskarżono go o napaść rabunkową i zabójstwo. Artur W. nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Twierdził, że znalazł torebkę Zofii Kaczan. Przekonywał, że gdy zorientował się, że w środku nie ma gotówki, wyrzucił ją.

Jury (pięć kobiet i siedmiu mężczyzn) po naradzie trwającej zaledwie dwie godziny uznało, że Artur W. jest winny napaści rabunkowej i zabójstwa Zofii Kaczan. W trakcie ogłaszania decyzji mężczyzna nie wykazał emocji. Wyrok w jego sprawie zostanie ogłoszony w czwartek.

Jak podkreślają bliscy zamordowanej Polki, przed napaścią Zofia Kaczan cieszyła się doskonałym zdrowiem i dobrym samopoczuciem. Była też bardzo samodzielna i towarzyska: regularnie chodziła na zakupy, dbała o wygląd, grała w bingo, udzielała się w kościele i w lokalnej społeczności.

Zofia Kaczan przeżyła nazistowską okupację Polski. W 1948 roku przyjechała do Derby. Jej mąż wcześniej służył w polskiej jednostce na Wyspach, dzięki czemu para mogła pozostać po wojnie w Wielkiej Brytanii. Zofia Kaczan pracowała w fabryce tekstyliów Courtaulds w Spondon, jej mąż – w fabryce Rolls-Royce’a w Derby. Para nie miała dzieci. Na dziesięć lat przed śmiercią Zofia Kaczan została wdową.

AKTUALIZACJA! Artur W. skazany

W dniu ogłoszenia kary ujawniono, że w przeszłości Artur W. usłyszał 24 wyroki dotyczące 51 przestępstw.

Ogłaszający wysokość wyroku sędzia Dean zwrócił się bezpośrednio do Artura W. i powiedział, że podczas procesu Polak wykazał się arogancko. Sędzia stwierdził też: „Zgodnie z twoją naturą, jako drobnego przestępcy i człowieka uzależnionego od heroiny, była to zbrodnia oportunistyczna najgorszego, najbardziej nikczemnego typu. Wszystko dla skromnego zysku i zaspokojenia pragnienia heroiny”.

Polak usłyszał wyrok 15 lat więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci oraz wyrok 7 lat więzienia za napad rabunkowy. Wyroki będzie odbywał równocześnie.

 

Kategorie: Wydarzenia UK

About Author