Theresa May w Brukseli. Brytyjska premier mówi o „woli współpracy” i karci Donalda Tuska

Theresa May w Brukseli. Brytyjska premier mówi o „woli współpracy” i karci Donalda Tuska

Czwartek był dla Theresy May pracowitym dniem. Brytyjska premier udała się do Brukseli, gdzie odbyła serię spotkań z przedstawicielami Unii Europejskiej. Spotkania te były następnie komentowane – zarówno przez May, jak i unijnych dygnitarzy. Obie strony zastosowały nieco inną narrację.

Na pierwszy ogień Theresa May spotkała się z Jean-Claude’em Junckerem, który miał podkreślić, że Unia Europejska nie zgadza się na renegocjowanie gotowego już porozumienia w sprawie Brexitu. Jednocześnie Juncker potwierdził, że Wspólnota deklaruje chęć dalszej pracy nad deklaracją, która nie jest częścią umowy rozwodowej, ale która stanowi ważny dokument polityczny, określający zasady przyszłej współpracy UE i UK. Ponadto, jak relacjonował rzecznik szefa Komisji Europejskiej, na spotkaniu z Junckerem premier May przedstawiła kilka propozycji, które mogłyby wpłynąć na Izbę Gmin tak, aby parlamentarzyści zaakceptowali umowę rozwodową z Unią. O spotkaniu May z Junckerem informowaliśmy tutaj: https://topmejt.co.uk/theresa-may-w-brukseli-nie-bedzie-renegocjacji-umowy-o-brexicie-ale/

Będąc w Brukseli Theresa May spotkała się także z przewodniczącym Rady Europejskiej. Pikanterii spotkaniu dodawał fakt, że dzień wcześniej Donald Tusk stwierdził: „Zastanawiam się, jak wygląda specjalne miejsce w piekle dla tych, którzy promowali Brexit bez choćby szkicu planu, jak przeprowadzić go w bezpieczny sposób”. Wypowiedź Tuska została skrytykowana zarówno przez przedstawicieli brytyjskiego obozu przeciwników UE, jak i część polskich polityków obozu rządzącego (między innymi Mateusza Morawieckiego). O kontrowersyjnej wypowiedzi Tuska informowaliśmy tutaj: https://topmejt.co.uk/promowali-brexit-bez-planu-czeka-na-nich-specjalne-miejsce-w-piekle/

May zdaje relację z Brukseli

Po pracowitym czwartku Theresa May spotkała się z przedstawicielami mediów i oceniła przebieg spotkań z unijnymi dygnitarzami. Premier podsumowała je jako „konstruktywne” i zrelacjonowała: „Przedstawiłam jasno nasze stanowisko oraz to, że musimy uzyskać prawnie wiążące zmiany w umowie wyjścia, które odpowiadają na obawy ze strony parlamentu dotyczące backstopu. Wraz z działaniami dotyczącymi (zagwarantowania – dop. aut.) praw pracowniczych i innych kwestii, pozwolą one na uzyskanie stabilnej większości w parlamencie”.

Co więcej, Theresa May przyznała, że renegocjacja dotychczasowych ustaleń nie będzie prosta. Jednocześnie premier zapewniała, że po stronie unijnych liderów dostrzegła „wolę wspólnej pracy nad doprowadzeniem do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej z umową”.

May przyznała także, że pod koniec lutego (a więc na zaledwie miesiąc przed Brexitem) kolejny raz spotka się z Jean-Claude’em Junckerem, a w najbliższy poniedziałek odbędzie się rozmowa głównego negocjatora Unii i brytyjskiego ministra do spraw Brexitu.

Mimo że zegar nieubłaganie tyka na niekorzyść Wielkiej Brytanii, premier zapewniała, że uda jej się zrealizować Brexit zgodnie z planem, a Wielka Brytania opuści Unię Europejską o północy z 29 na 30 marca 2019 roku.

Szefowa brytyjskiego rządu odniosła się też do wspomnianej, środowej wypowiedzi Donalda Tuska, dywagującego o „specjalnym miejscu w piekle dla tych, którzy promowali Brexit bez choćby szkicu planu, jak przeprowadzić go w bezpieczny sposób”. Theresa May przyznała: „Poruszyłam w rozmowie z przewodniczącym Tuskiem kwestię języka, którego użył wczoraj, a który nie był pomocny i wywołał wielki niepokój w Wielkiej Brytanii. Powiedziałam, że oboje powinniśmy działać nad tym, aby wypracować model bliskiej relacji między Wielką Brytanią oraz Unią Europejską i że na tym powinien się skupić”. Przytyk May spotkał się z entuzjastycznym odbiorem brytyjskich tabloidów. Z tytułu jednego z artykułów opublikowanych w serwisie „Daily Mail” wynika, że premier May dała popalić Tuskowi. A dokładniej: że posłała go do piekła.

Unia Europejska ripostuje

O ile Theresa May z optymizmem oceniła wizytę w Brukseli i z nadzieją wspominała dziennikarzom o tym, że negocjacje ze Wspólnotą są wciąż możliwe, o tyle unijni dygnitarze wypowiedzieli się o spotkaniu z premier z większą rezerwą.

Donald Tusk na Twitterze oznajmił, że wizyta May nie przyniosła żadnych znaczących zmian. „Wciąż nie ma widoku na przełom. Rozmowy będą kontynuowane” – napisał.

„Przewodniczący Juncker podkreślił, że UE27 nie otworzy ponownie umowy o wyjściu, która stanowi wyważony kompromis między Unią Europejską a Wielką Brytanią i w której obie strony poczyniły znaczne ustępstwa, aby dojść do porozumienia” – oświadczył wcześniej rzecznik Komisji Europejskiej, Margaritis Schinas.

Komentatorzy oceniają, że stanowisko UE nie zmieni się choćby z przyczyn taktycznych. Wielkimi krokami zbliża się nie tylko Brexit, ale i wybory do Parlamentu Europejskiego. Jeśli Bruksela w negocjacjach z Londynem pójdzie na zbyt duże ustępstwa – opinia publiczna może uznać to za fiasko i objaw słabości całej Unii Europejskiej. Jeśli UE zostanie oceniona jako nieudolna, osłabi to prounijne, a wzmocni antyunijne partie i ruchy, co przed kampanią wyborczą do Parlamentu Europejskiego przyniosłoby chaos porównywalny z Brexitem bez umowy.

 

Foto: @DonkeyHotey, Flickre, lic. CC, https://www.flickr.com/photos/donkeyhotey/15205549118
 

Kategorie: Wydarzenia UK

About Author