Vivat dziewice!

Vivat dziewice!

Przed napisaniem tego felietonu miałam sprawdzić statystyki i wyszperać, jak i gdzie ludzie „popełniają” swój pierwszy raz. Zrezygnowałam z tego pomysłu, bo wiem, że i tak kłamiemy wypełniając wszelkie ankiety. Kto z nas będzie opowiadał – nawet anonimowo – że z koleżanką w krzakach lub w piwnicy na ziemniakach… Dajcie spokój!

Praktyka czyni mistrza, a ilość partnerów, numerków i pozycji poprawia elastyczność, i to nie tylko fizyczną. Ale dziś nie o wyczynach, ale o czymś zgoła innym. Dziś będzie o dziewicach, a jak mówią na mieście: z dziewicą jest jak z yeti, ktoś gdzieś widział, ale czy na pewno?

Wieczna dziewica

Mam znajomą, która pomimo trzydziestki na karku jest dziką singielką, co raczej nikogo nie gorszy. Interesujący jest fakt, że owa znajoma jest wciąż dziewicą, o czym czasem wstydliwie przebąknie w rozmowie. Dziwne to i niespotykane w obecnych czasach, gdzie matkami zostają 12-latki, dziewictwo wystawia się na Ebay’u, a publikacje gołych tyłków na FB to standard. Jeszcze ciekawszy jest fakt, że spotyka ją za to towarzyski ostracyzm. No bo jak to? Taka stara i jeszcze na zerowym przebiegu? Panie szepczą po kątach, a panowie robią zakłady. Może tobie dziś się uda. Tak dla jaj. A uczucia? Od kiedy seks idzie w parze z miłością? Będzie zabawa.

I tak reagują dorośli ludzie na hasło „dziewictwo”, rzecz wydawałoby się naturalną i zwyczajną. Nie przepuszczą biednej dziewczynie, póki ta nie odpuści i nie dołączy do towarzystwa  grzesznych przyjaciół.

Przykre to, że wręcz nie wypada odstawać od ogółu. Nie móc pochwalić się wyczynami w przyzakładowej stołówce, bo numerek z sąsiadem łatwiej „przełknąć” koleżankom wraz z ich poranną kawą niż wieczór spędzony w swoim własnym łóżku…

…grzesznicy można wybaczyć, dziewicy nie!

Nie wiem skąd obiegowa opinia, że kobieta „nieużywana” dziwaczeje, a co najgorsze, że takiej nie można zostawić odłogiem. Najwyraźniej w społeczeństwie nadal funkcjonuje mit o wędrującej macicy, który swego czasu rozpowszechniał  Hipokrates. A jak wędruje, to i pewnie uciska to i owo. A stąd już krok do wariactwa, które może objawiać się zbytnią świętobliwością i łamaniem prastarej zasady: kto nie z nami, ten przeciw nam.

Dlatego spieszą się młodzi chłopcy rwąc półprzytomne kwiaty. Dziewczynki oddają swe drobne ciałka byle jak i  byle gdzie, a wszystko w oparach taniego alkoholu. Córki tatusiów stają się ekspertkami w dziedzinie seksu i prześcigają swoje matki  liczbami i częstotliwością.  Nikt z nimi nie rozmawia, nie tłumaczy i nie doradza. Latamy w kosmos, rozszczepiamy atomy, a wciąż rumienimy się rozmawiając o seksie z własnymi dziećmi. Moja córka jest inna, porządna, bo dziewica – myślą matki, jednocześnie dziwiąc się koleżance-abstynentce.

*

Ciężko się wiedzie tym wszystkim dziewczynom, które z rożnych powodów postanowiły zaczekać lub zwyczajnie nie chcą i tyle. Ciężko, bo trudno jest być innym w tych pokręconych czasach, gdzie obowiązuje fast-life, fast-sex, fast-food. Ludzie nie zastanawiają się już nad sensem życia, dziewczyny muszą być łatwe i pomysłowe, a faceci okropnie bogaci.

Tu nikt już nie pyta o powody i przyczyny naszych zachowań. Wszyscy musimy być jednakowi, szybcy i śmiali. Romantyczne dziewice to pozostałość po młodzieńczym trzymaniu się za ręce i zwykłych rozmowach do rana. Dziewice to dinozaury, które muszą wyginąć, by świat mógł być płaski i jednakowy. A szkoda, bo lubię ten inny, wyróżniający się odcień szarości.

Foto: Flickr (lic. CC)

About Author