Konsulat w Londynie. Opinia więcej niż pozytywna!

Konsulat w Londynie. Opinia więcej niż pozytywna!

Wiele historii krąży na temat tego, jakie kolejki panują w Konsulacie i jak bardzo problemowe jest załatwienie w nim czegokolwiek. Ja tym razem na przekór chciałabym opisać sytuacje o pozytywnym wydźwięku. Mam nadzieję, że nasze perypetie okażą się pomocne dla innych Polaków w UK. 

Kilka tygodni temu mój mąż otrzymał smutną informacje z Polski: zmarł jego ojciec chrzestny. Nie trzeba się rozpisywać, że sprawa wyjątkowa smutna – byli ze sobą blisko, a w takich właśnie sytuacjach odczuwamy negatywy wpływ emigracji najbardziej. Chcielibyśmy być jak najszybciej z rodziną w Polsce.

Mąż postanowił pojechać na pogrzeb i drugiego dnia zakupiłam mu bilet. Wylot miał dnia kolejnego. Wieczorem, na kilkadziesiąt godzin przed odlotem, podczas robienia odprawy oblały nas zimne poty. Okazało się, że zarówno paszport, jak i dowód osobisty straciły ważność! Nie mam pojęcia, jak mogliśmy ten fakt przegapić, ale stało się i trzeba było działać.

Pierwsza myśl była oczywiście taka, że nici z wyjazdu. Przytrafiła się nam na szczęście przyjazna dusza, która dała nam nadzieje i powiedziała, aby się nie poddawać, trzeba tylko działać szybko.

Tego samego wieczora zadzwoniliśmy do Konsulatu, trafiliśmy na fantastycznego i pomocnego Konsula, który powiedział, że jeśli uda się nam zorganizować kopię czy nawet zdjęcie aktu zgonu – można starać się o paszport tymczasowy.

Przez cały wieczór Konsul był z nami w kontakcie telefonicznym, cierpliwie instruował, jakie dokumenty należy zabrać do placówki oraz wpisał męża zaraz na drugi dzień z rana na spotkanie w Ambasadzie. Rano trzeba było zrobić tylko zdjęcie i złożyć odpowiednie wnioski o paszport tymczasowy i (od razu) o dziesięcioletni.

Około południa mój mąż trzymał już w ręku tymczasowy paszport, za który nie musiał płacić ani funta. Uiścił tylko standardową opłatę za paszport dziesięcioletni, nic więcej. Nie wierzyłam do końca, że  uda się to wszystko załatwić. Nie liczyłam nawet, że sprawę uda się załatwić tak szybko i bezproblemowo.  Cóż, Ambasada Polska w Londynie – tak jak większości Polaków w Wielkiej Brytanii –  kojarzyła mi się tylko z niekończącymi się kolejkami, długim oczekiwaniem na spotkanie i problemami ze źle wypełnionymi dokumentami.  Nic z tych rzeczy!

Z tego miejsca chciałabym powiedzieć, że tym razem Pan Konsul stanął na wysokości zadania i jesteśmy mu niezmiernie wdzięczni za pomoc i wsparcie jakie nam okazał.

Chciałabym,  aby ta krótka historia była wskazówką dla wszystkich Polaków mieszkających w na Wyspach i dowodem na to, że nawet sprawy z pozoru wyglądające na niemożliwe można szybko załatwić, jeśli spotka się na swojej drodze odpowiednie osoby.

Życzę Wam wszystkim jak najwięcej takich osób w Waszym życiu. Życzę też, abyście i Wy byli dla innych takimi osobami!

Komentarze

  1. gonzo
    gonzo 17 czerwca, 2015, 10:55

    historia napisana przez konsula chyba na wizyte w konsulu czeka sie miesiacami a co dopiero wyrobienie paszportu niech wypowiedza sie ci co miszkaja za granica .

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Agnieszka
      Agnieszka Autor 18 czerwca, 2015, 22:47

      Witam Pana, wcale nie dziwie sie Panu, ze Pan tak pomyslal, sama mialabym problem aby uwierzyc w taka historie abym sama jej nie przezyla. Powaznie mowiac, moge sie podpisac pod historia (co zreszta uczynilam) imieniem i nazwiskiem. Pana konsula chcielismy takze wspomiec z imienia ale stwierdzilism ze to nie bedzie najlepszy pomysl, mam dowod wyrobiony paszport tymczasowy :-)
      pozdrawiam Pana serdecznie i zachecam do przeczytania pozostalych wpisow

      Odpowiedz na ten komentarz
  2. Jola
    Jola 28 czerwca, 2015, 10:11

    Ja również podpisuję się pod tym artykułem. W sytuacjach kryzysowych konsulat jest bardzo „ludzki „

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. Joly
    Joly 30 marca, 2016, 16:11

    Pani Agnieszko, pod jaki numer sie Pani dodzwonila. Ja od tygodnia nie moge sie umowic na wizyte paszportowa, zaden z numerow nie odbiera, jeden tylko dziala. E-mail ktory wyslalam wrocil niedoreczony. To jest jakas paranoja.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Vero
      Vero 4 kwietnia, 2016, 21:06

      Dokadnie Pani Agnieszko. Jesli ta historia jest prawdziwa prosze powiedziec na jaki numer sie pani dodzwonila. Konsul pracuje do 5pm a telefony nigdy nie sa polaczone tylko wiadomosc ‚wszyscy zajeci’ i sie rozlacza. Paranoja a historia jest jak nic zmyslona!

      Odpowiedz na ten komentarz
  4. Wkorzony
    Wkorzony 20 kwietnia, 2016, 13:11

    To jest jakiś cyrk, ten pan co o n ta opowieść był bratem konsula,wydział konsularny w Londynie to jest nieporozumienie tam nie idzie załatwić nic przez internet a telefony zabrał im Jarek stwórca ,i przestańcie pisać takie bzdury pokażcie mój komentarz na stronie konsulatu moze sie bujna ci leniwi biurokraci

    Odpowiedz na ten komentarz
  5. Adam
    Adam 20 kwietnia, 2017, 05:20

    Witam.Historia opisana przez Pania Agnieszke zeczywiscie jest trudna do uqierzenia,Ale nie ze niemozliwa.Ja tez musze zrobic paszport i postaram sie wszystko tutaj opisac jak to wyglada na prawde.Dodam ze zaczynam jutro-20,IV,2017.Adam

    Odpowiedz na ten komentarz
  6. kolesgit123
    kolesgit123 19 lipca, 2017, 14:22

    ja wlasnie dzwonie, juz od rana cierpliwie, stracilem juz mase pieniedzy na rozmowy , każa czekac i czekac nic nowego pozdrawiam

    Odpowiedz na ten komentarz
  7. Magda
    Magda 7 sierpnia, 2017, 19:07

    Chcialabym napisac cos pozytywnego ale niestety ..nie tym razem.
    Umowic sie na zlozenie wniosku-raczej nalezy do tych rzeczy trudnych do wykonania i cud ze sie udalo za n-tym razem zabukowac.
    W dniu zlozenia wniosku pojechalam z mezem i 3 tyg synem z mysla ze to tylko chwila moment bo przeciez spotkanie bylo.umowione na 13:40.
    Oczywiscie nadzieja matka glupich..po odebraniu nimerka bylo 28 osob przed nami…czekalismy 1,20 h.zanim wywolali nasz numerek.
    Nie musze dodawac ze podroz i czekanie z 3 tyg.dzieckiem do latwych nie nalezy.
    Na pyt.dlaczego czas naszego appintmentu nie pokrywa sie z data wyeolania do okienka Pan z okienka powiedzial ze wszedzie trzeba swoje odczekac…i generalnie na jakiekolwiek.pyt.odp.na odczepnego.
    Mam.nadzieje ze wiecej.nie bede musiala odwiedzac tego.miejsca..
    Magda

    Odpowiedz na ten komentarz
  8. Ewa
    Ewa 26 stycznia, 2018, 07:01

    Mi się wydaje, że każda sprawa powinna być traktowana indywidualnie, nie można wszystkiego wrzucać do jednego wora. Oczywiście rozumiem, że nieraz ciężko jest się umówić na spotkanie ale to też zależy m.in. od pory roku. Wiadomo przecież że najwięcej wniosków składa się przed wakacjami więc i wtedy najtrudniej o termin. Moja historia nie jest może tak dramatyczna jak historia Pani Agnieszki, ale też kosztowało mnie to dużo stresu. Miałam zabrać dzieci do Polski na ferie w połowie lutego, niestety wczoraj po koniec stycznia zorientowałam się, że paszport córeczki kilka dni wcześniej stracił ważność. Pierwsza myśli: ‚Zostały 2 tygodnie, nie ma szans. Nie pojadę’. Jakież było moje zdziwienie gdy po wejściu na stronę konsulatu zobaczyłam, że można się zapisać na wizytę paszportową już na kolejny dzień. Zazwyczaj musieliśmy czekać przynajmniej tydzień lub i więcej. Szybki telefon do konsulatu, gdzie poinformowano mnie, że w 2 tygodnie da rade, że jest opcja paszportu tymczasowego, lub za dodatkową opłatą można wnioskować o szybsze wyrobienie paszportu. Nie taki diabeł straszny :)

    Odpowiedz na ten komentarz
  9. IWA
    IWA 6 sierpnia, 2020, 11:09

    Porazka z Polskim KONSULATEM,rece opadaja!!!
    Brak terminow np do 10,a jak chce zlozyc wniosek nastepnego dnia to pisze brak terminow do 11,wiec moje pytanie brzmi ,jaki cudem znalal sie termin skoro bylo brak terminow?
    Nastepns sprawa-nie odpisuja na email!!!.
    Dodzwonic sie do nich to walka z cudem.Jedno wielkie GOWNO.!!!.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

<

Kategorie: Obyczaje, TopMejt Poleca

About Author